— Jest to filodendron — odpowiedział Andrzej — znajduje on się we wszystkich cieplarniach i zaczyna się bardzo rozpowszechniać w hodowli pokojowej dla swych ozdobnych liści. Nie zwracałbym na niego uwagi pani, gdyby nie jedna okoliczność. Roślina ta w naszym kraju jeszcze nie kwitła. Sądziliśmy, że do tego potrzebuje koniecznie swego ojczystego powietrza i słońca, tymczasem... Spojrzyj pani w górę...

Helenka podniosła głowę do góry i wydała okrzyk podziwu. Z samego wierzchołka wykwitał kwiat osobliwy. Z kształtu podobny do wielkiej muszli wyrzuconej z głębi morza, do połowy rozwartej, olśniewał oczy swą śnieżną białością. W muszli, niby Wenus, leżała pewnego rodzaju szyszka, kolbą zwana, pokryta wypukłym rysunkiem, który to rysunek odciśnięty na śnieżnym jej łożu, zdobił je jak koronka.

— Ależ to cud prawdziwy — przemówiła po chwili, w której się przyglądała kwiatowi w niemym podziwie — jak żyję, nie widziałam nic podobnego. Dziękuję panu bardzo, żeś był łaskaw mi to pokazać.

— Jest to istotnie kwiat cudowny, ale mnie on tak nie zadziwia jak panią. Od czasu gdy jako przyrodnik zacząłem ściślej badać naturę, widzę cuda na każdym kroku i drobne źdźbło trawy, które depczemy nogą nie zwracając na nie uwagi, jest dla mnie cudem nie mniej godnym podziwu jak ten kwiat wspaniały; a im więcej tajemnic natury poznaję, tym bardziej staję się pokornym i zaledwie śmiem oczy podnieść ku gwiazdom i powtarzać z poetą:

Potężny Boże na ziemi i w niebie,

Gdy spojrzę na dzieł Twoich widowisko,

A potem oczy obrócę na siebie,

Jak mnie Twa wielkość upokarza nisko!46

— I pan to przemawiasz językiem poety? Pan, uważający za szkodliwe wszelkie marzenia i zawzięty ich przeciwnik!

— Jestem przeciwnikiem chorobliwego marzycielstwa i gorączkowo wybujałej fantazji — odpowiedział — ale poezję prawdziwą cenię tak samo jak pani. Tylko w tym się z sobą różnimy, że pani gardzi pospolitymi sprawami codziennego życia i rada by się od ziemi oderwać, a ja rad na niej pozostaję i żadnej sprawy nie uważam za błahą. Wszystko, cokolwiek istnieje na świecie, jest godne uwagi i potrzebne, a wielkie sprawy tak samo nie mogą istnieć bez drobnych, jak drobne bez wielkich. Rzekłbym, że jedne podają rękę drugim, a wszystkie razem sprzęgają się w jeden ogromny łańcuch, którego my jesteśmy tylko ogniwami.