— Czy jednak, patrząc w niebo, nigdy panu nie przyjdzie ochota podumać i pomarzyć? Czy nigdy pan nie zapragnie ściągnąć stamtąd na ziemię, jak ze źródła wszelkiego dobra, światła, ciepła i wszelkiej szczęśliwości?

— Nie, pani, bo zdawałoby mi się, że niebo mówi do mnie: „Spełnienie twoich pragnień od ciebie samego zależy. Zamiast patrzyć we mnie z założonymi rękami, weź się raczej do pracy nad urzeczywistnieniem ich”. Pan Bóg złożył w duszach naszych pierwiastki sił potrzebnych do wytworzenia sobie dobra i szczęścia — nie godzi się więc żądać jeszcze od niego, żeby odrabiał za nas całą robotę!

Helenka uśmiechnęła się mimowolnie.

— Marzycielstwo jest rzeczą szkodliwą, jako przytępiające energię i prowadzące do lenistwa duchowego. Czy pani znany jest wiersz Pauliny Krakowowej47 o kobiecie?

— Nie.

— Cierpiała ona wiele i rozumiała dobrze potrzeby swego społeczeństwa. Oto jej słowa:

Kobieta? puch marny! Kobieta? niebianka!...

Kobieta? to cacko

To raju mieszkanka!

To wietrzna istota! Serc ludzkich królowa!