Kapłan, najświętszą składając ofiarę.
Módlmy się! — prosty lud za nim powtarza,
Co w prawym sercu szczerą chowa wiarę.
Módlmy się! — wżywa z wież kościelnych dzwonek,
Czystymi dźwięki dążąc pod niebiosy;
Módlmy się! — śpiewa w poranku skowronek,
Lekko skrzydełka otrząsając z rosy.
Odwróciła kartkę dla zobaczenia nazwiska autora i wyczytała imię Pauliny Krakowowej, tej samej, której wiersz o kobiecie wypowiedział jej dziś Andrzej w oranżerii. Muskuły w jej twarzy lekko drgnęły na wspomnienie tej rozmowy i czytała dalej:
I my, choć z dala od świętych podwoi,
Z powszechnej troski, od prostej roboty,