Stracili święte braterstwa pojęcie.
Módlmy się! kąkol niechaj Bóg wypleni.
— To dla mnie. Ja jestem podobno tym kąkolem, który lepiej, żeby Bóg wyplenił. Dano mi to do zrozumienia aż nadto wyraźnie. Autorka każe się modlić za tych, którzy stracili święte pojęcie braterstwa... cóż jednak będzie z tymi, co go nigdy nie mieli? Widać, że niewarci, aby się za nich modlono, że są winniejsi od tych nawet, którzy, uległszy pokusom, upadli.
Roześmiała się gorzko.
Bo silnej woli olbrzymia potęga
Kruszy opoki, kieruje falami —
Ale modlitwa pod niebiosa sięga;
Módlmy się zatem, a Bóg będzie z nami.
— „Ale modlitwa pod niebiosa sięga” — powtórzyła zamyślając się — więc Bóg usłyszy głos biednego kąkolu, jeśli podniesie się ku niemu nieśmiały... usłyszy i przebaczy, że nie wyrósł w złotodajne ziarno pszenicy! Ach, czemuż nie wiedziałam wielu rzeczy wcześniej, czemu od obcych ludzi dopiero musiałam się o nich dowiedzieć! Ileż by mi to oszczędziło wstydu i upokorzenia!... O Boże, nie proszę Cię już o poprawienie mojej doli, ale o dobre pojęcie braterstwa... Spraw, aby niepożyteczne ziarno kąkolu przemieniło się w ziarno zboża!
Długo jeszcze dumała, z głową wspartą na rękach, i ani się spostrzegła, jak znużenie wzięło górę nad znękanym umysłem. Ciałem jej sen zawładnął, a tak głęboki, że ranek zastał ją śpiącą w klęczącej postawie.