No ji śpiwajo przy tym wijo te wionki. Aniela mówi:
— O miały baby przyść, nie widać jich.
A drugo mówi:
— Przydo, przydo jak obiecały, to przydo. O! Już jesteśta!
Przyszły te baby, trzy takie kobity ze wsi. No ji najstarszo, oczywiście babka Hanka, znachorka, któro sie tam zajmowała tymi zielami, doradzaniem, i mówi:
— No przysły, jak żeśwa4 ji obiecały, więc żeśwa przysły, żeby wom ten uogieniosek rozpolić.
No ji zacena tam chuchać-dmuchać, z drasko tam zaczęła tam kamień o kamień pocirać. No ji zapoliła i mówi:
Ogieniosku, ogieniosku, pol sie,
prawą rąckom żegnom cie — jidź do góry wysoceńko5,
lewą rąckom — jidź do góry wysoceńko.