Ale Ania i Tom nie poszli na dół, tylko w ślad za nią. W pierwszym pokoju zatrzymali się oboje. Tom rzekł złośliwie.

— Będziesz miała pyszną zabawę z tą Julcią czarodziejską!

— Nie — powiedziała Ania z rozpaczliwą mocą w głosie — nie będę się nią bawić. Nie będę, nie będę!

— Cóż więc z nią zrobisz? — zapytał Tom.

— Wyzucę ją, wyzucę prec!

— Ale gdzie ją wyrzucisz, biedna Aniu? Przecież wszędzie ją znajdą i odniosą!

Anię nagle olśniła myśl:

— Do studni — rzekła krótko, lecz kategorycznie.

— Fe! Wstydź się topić! — oburzył się Tom; potem się zamyślił.

— Daj no ją tu — rzekł. Wziął Julcię do rąk, zdjął z niej cenną, różową sukienkę, podszedł do umywalni, nachylił się nad wiadrem, wyjął z kieszeni scyzoryk i... nim Ania pojęła, co zamierza uczynić, nagłym ruchem rozciął korpus od szyi aż do pięty.