— Bo tyle nas jest, a nie umiemy nic wymyślić. Inne dzieci są same, a umieją się bawić doskonale.

— Na przykład ja — rozległ się głos z góry. Wszyscy podnieśli głowy. Spoza gęstych liści starego kasztana wysunęła się wesoła, rozczochrana głowa Nika, a po chwili on sam skoczył w sam środek koła.

— Powiem wam coś! — rzekł z tajemniczą miną.

— Mów!

— Kiedy się waham...

— A to nie mów — obojętnie rzuciła Renia.

— Et, pewno coś zmyślił i zadowolony! — dodał Olek.

Ale Marta, Tom i Ali wykrzyknęli prosząco:

— Niku, powiedz, mój drogi!

Zatem Nik rzekł cichutko.