— Odkryliśmy skarb — rzekła cicho, prawie do ucha ojca. Nie zdawał się bardzo zdziwiony ani przejęty.

— No proszę, i gdzież to?

— W grocie.

— Co? W grocie Matki Boskiej?

— Ależ nie, w Niżpolu, nie w Hołowinie. W tej starej grocie na końcu parku.

— No i cóż to za skarb?

— Jeszcze właśnie nie wiemy, bo tylko znaleźliśmy podziemie i nie możemy sami tam zejść, i trzeba, żeby papo z nami pojechał i sam zobaczył.

Ojciec nareszcie zaczął okazywać zainteresowanie.

— Cóż to za podziemie? Opowiedz no wszystko od początku.

Wtedy Renia opowiedziała całe zdarzenie porządnie, nie opuszczając nawet ducha, ani ogórka.