— Słuchaj Ali — rzekła zmartwionym głosem — zdaje mi się, że Renia będzie się na ciebie gniewała za to, że opowiedziałeś mi o tajemnicy.

— Nie boję się panny Renaty — rzekł lekceważąco Ali, co tak niepomiernie zdziwiło Marietkę, że oczy jej zrobiły się duże jak spodki.

— Nie boję się Reni — powtórzył Ali — ani nikogo na świecie. Jestem księciem Józefem — dodał poufnie, nachylając się do jej ucha. Potem pełen swobody i niefrasobliwej godności wyszedł pewnym krokiem z chwiejącej się łódki.

Rozdział XIV. Pierwszy przekop

Nazajutrz Rena weszła do pokoju Alego i rzekła podrażnionym głosem:

— Ali, papa pojechał do miasta, nie może być dziś z nami w Niżpolu. Jedziemy sami.

Ali się zmartwił.

— Więc znów nic nie będzie z tajemnicą?

— Zobaczymy — odparła Rena i poszła po kapelusz, bo kuce zajeżdżały pod ganek.

Przez drogę milczeli oboje, trochę przez wzgląd na obecność mademoiselle, a trochę, bo byli w złych humorach. Dopiero gdy w oddali zarysowała się brama Niżpola, Ali rzekł: