— Tedy12 chodźmy! — ruszył się żywo Olek, ale Nik rzekł:
— Zaraz, tylko musimy mieć ze sobą różne rzeczy. Idźcie więc powoli do groty i czekajcie, ja zaś z Tomkiem przyniesiemy co potrzeba i uporamy się z mademoiselle. Już wszystko mam przygotowane.
— Dobrze — odparły dzieci, z uznaniem patrząc na Nika, który wykazywał tyle zapobiegliwości.
Poszli więc wolno w stronę groty, gwarząc po drodze.
— Myślałam o tym całą noc — mówiła Rena — i wiesz, Olku, do jakiego doszłam wniosku?
— No? — zapytał Olek.
— Że nie znajdziemy skarbów żadnych. Tak! Takie rzeczy trafiają się w powieściach, wątpię jednak, czy w życiu również.
— Powieść jest obrazem życia — rzekł Olek sentencjonalnie. Marta zaś dodała z zamyśleniem:
— Jeżeli tam skarbów nie ma, to może jednak i tak znajdzie się coś ciekawego i pożytecznego.
— W każdym razie — podjęła Rena — całe to zdarzenie nie jest pospolite i wątpię, czy często się dzieciom coś podobnego przytrafia. Nie mogę powiedzieć, żebym się bała tego, co nas w podziemiu czeka, ale jestem jakby zaniepokojona i jest to bardzo przyjemne uczucie.