— Czekajcie jeszcze — zaprotestował Nik — trzeba teraz wybrać dowódcę, którego wszyscy słuchać będziemy. Ja głosuję za Olkiem.
— A ja za Nikiem — rzekła Renia.
— Ja za Renią — oświadczył Olek z galanterią.
Ali wybrał Martę, a Tom rzekł skromnie:
— Sądzę, że byłbym dobrym dowódcą.
— Co za bezwstydny zarozumialec! — wykrzyknęły dzieci, a Olek dodał:
— Dymitr samozwaniec czy coś gorszego.
Tom obraził się śmiertelnie, bo Dymitra zniósłby jeszcze, ale „coś gorszego” nigdy! Nikt jednak nie zwracał uwagi na jego dąsy, bo Nik rzekł znowu:
— Na nic to wszystko! Głosujmy jeszcze raz przez podniesienie ręki. Proponuję znowu Olka — i podniósł rękę.
Tym razem wszystkie ręce podniosły się na znak zgody, za wyjątkiem ręki obrażonego Toma i skromnego Olka. Ali jednak podniósł dwie, więc wszystko było w porządku.