— Zaliż jeszcze kto czuwa?

— Nikogo sen nie chce jakoś ukoić — odrzekł podkanclerzy.

— Niech przyjdą, razem jakoś nam raźniej będzie — rzekł Jagiełło.

I klasnął w dłonie.

Ukazał się Zbyszko z Oleśnicy.

— Nie śpisz? — rzucił król.

— Spisuję wszystko, jako przystało — odrzekł młodzieniec, uśmiechając się smutnie.

I zarumienił się cały. Król wydał rozkaz wezwania znaczniejszych panów.

— Kto tam jeszcze czuwa, niech pośpieszy — dodał.

Więc zaraz prócz Jana z Tarnowa i tych, którzy przed chwilą biadali nad odwrotem, przybył Zawisza Czarny i kilku jeszcze znakomitszych panów. A król ujrzawszy ich, uśmiechnął się i rzekł: