— Na zgliszczach nowy zbuduję!

Papież, Jan XXIII48, miał właśnie dużo kłopotu z utrzymaniem się na stolicy Piotrowej, pozbył się więc Krzyżaków, przyznając im słuszność. To jeszcze więcej rozzuchwaliło wielkiego mistrza. O wojnie myśleć nie mógł, bo siły jego były wyczerpane, a zachodni rycerze nie daliby się wciągnąć w walkę z narodem, który nauczyli się szanować. Przystał więc na zawarcie pokoju.

I oto 1 lutego 1411 roku zawarto go w Toruniu.

Przy układach był sam król, był Witold, było bardzo wielu panów polskich i litewskich, lecz pokój ten nie przyniósł korzyści, jakich się można było po zwycięstwie grunwaldzkim spodziewać.

— Tyle ziem zostało przy Krzyżakach! — wołano.

— Za tyle krwi przelanej, za tylu wydanych jeńców ledwo 100 000 kop groszy mają wypłacić, toć kpiny!

Rzeczywiście, po takim pogromie, jakiego doznali Krzyżacy pod Grunwaldem, zbyt małą ponosili w ziemiach i bogactwie szkodę.

— Witold wszystkiemu winien!

— Wszedł w układy z Krzyżaki! — wołano w Koronie.

A na Żmudzi i Litwie obwiniano Jagiełłę, mówiąc: