— Będzie to krok ku połączeniu Litwy z Polską — uśmiechnął się król.
I zaczął snuć rozmaite plany co do zwołania szerszej narady.
Było to już w jego charakterze, że gdy raz co postanowił, chciał niezwłocznie postanowienia onego dokonać. Rozesłano też zaraz wici, zapraszając panów polskich na zjazd do Sieradza.
Jednocześnie Mikołaj Habdank Skarbek z Góry i Jan Nałęcz wyjechali na Litwę dla porozumienia się z Witoldem, który w owym czasie świeżo zbudowany w Wielonie zamek obsadzał. Przybycie panów polskich wielce było na rękę Witoldowi.
„Muszą się ze mną liczyć — myślał sobie — zarazem dam tym dowód mistrzowi inflanckiemu, że mam takich, którzy po mojej stronie staną, i o jego groźby zgoła nie dbam”.
Przyjął też posłów z wielką okazałością, mówiąc:
— Dobry to znak dla nowego zamku, gdy najpierw takich dostojników w podwojach swoich gości.
— Z rozkazu monarchy przynosimy jego wielkości darowiznę zameczków na Podolu — ozwał się Habdank i wymienił nazwę onych.
Witold uśmiechnął się i rzekł:
— Wielcem wdzięczen królowi polskiemu, a memu stryjecznemu. Od przybytku głowa nie zaboli.