W duszy zaś rzekł:

„Musi mnie potrzebować, że tak obdarza. Ano, zobaczymy”.

W dalszej rozmowie Jan Nałęcz tak począł:

— Nie będzie nigdy spokoju ani od Krzyżaków, ani od mistrza inflanckiego, póki Litwa i Polska nie zjednoczą się w jedno państwo.

„Aha, już wiem, gdzie raki zimują — pomyślał sobie Witold — chce mnie stryjeczny z Litwy wydziedziczyć”.

Głośno zaś rzekł:

— Toć się Jagiełło mieni królem Polski i Litwy...

— Tak — podjął Habdank — ale dla szczęśliwości obu narodów trzeba zupełnego zjednoczenia; trzeba żeby Litwa i Polska miały jednakowe prawa.

Wtem gwar, płacz i szczęk broni dał się słyszeć za oknami zamku.

Zerwał się Witold, zerwali się goście. Wtem wszedł urzędnik skarbowy, oznajmiając: