Jagiełło nie dał się wyprzedzić. Jechał na czele swoich hufców, dzieląc z nimi trudy i niewygody podróży.

Zda się, że od chwili, gdy zapadło ostatnie postanowienie, tak z oblicza króla, jak i całego rycerstwa, wyzierała wojna.

— Wojna — powtarzały wszystkie piersi.

— Wojna! — zdawały się wołać w każdym parsknięciu konie.

— Wojna! — wołały zwinięte do drogi chorągwie.

— Wojna!... — szumiały lasy.

— Wojna! — przywtarzały wartko płynące rzeki.

A echo na wszystkie strony wołało donośnym głosem:

— Wojna! Wojna!

Pod Dąbrownem