Nie chcąc swoich zastępów narażać na pociski Krzyżaków przy przeprawie przez rzekę, cofnięto się zaraz dnia następnego do źródeł Drwęcy, gdzie woda, wysuszona prawie promieniami lipcowego słońca, dawała zastępom naszym łatwe, z dala od czujnego oka nieprzyjaciół, przejście.

I zaraz oto 13 lipca zdobyto Dąbrowno po drugiej stronie Drwęcy.

Kilka tysięcy krzyżackich najemników i rycerzy wzięto do niewoli, a też moc wozów z żywnością i wielką ilość koni prowadzonych luzem przez Krzyżaków.

Wziętych do niewoli Jagiełło wspaniałomyślnie obdarował wolnością, była wszakże moc poległych i rannych, którzy na placu boju zostali.

Wśród krzyżackich szeregów, wierny danej przysiędze, walczył z całym młodzieńczym zapałem Karol niderlandzki. Wkrótce też został ranny.

Sala, zbierając rannych na pobojowisku, kazała go przenieść do przeznaczonej ku temu w pobliskiej wiosce chaty, a widząc go wielce cierpiącego, nie pytała, kto zacz, lecz pilnie się nim zajęła.

Zwycięstwo

Mistrz Jungingen, dowiedziawszy się o zdobyciu Dąbrowna, zawrzał gniewem.

— Jak on śmiał, ten litewsko-polski poganin, ten lis chrześcijańską skórą powleczony coś podobnego uczynić! — wołał w uniesieniu.

Najwięcej go to bolało, iż był pewien, że Jagiełło, zląkłszy się jego potęgi i prowadzonych maszyn piekielnych, cofnął się ku swojej granicy.