— Bracie, tobie się cały hołd za zwycięstwo należy, w twoje więc ręce piję za zdrowie wszystkich dzielnych, niestrudzonych rycerzy.
I dotknąwszy ustami nalanego pucharu, co oznaczało cześć, oddał go własnoręcznie Witoldowi.
Udobruchało to nieco nachmurzone oblicze księcia i uczta zwycięzców żadnym zatargiem zakłócona nie została.
— Spisać wszystkich znakomitszych jeńców! — rozkazał monarcha.
— Już uczynione! — ozwał się młodziutki pisarz nadworny, Zbyszko z Oleśnicy.
I zbliżywszy się z należytym ukłonem, podał królowi pergamin.
— Przeczytaj! — rozkazał Jagiełło.
Długi to był szereg, długa też upłynęła chwila nim wszystkich Zbyszko wyczytał.
Nie dłużyło się wszakże nikomu czytanie. Owszem, wodzowie z wielką lubością słuchali wymienianych nazwisk najznakomitszych wszelkich krajów rycerzy. Pochlebiało im to, że za ich przyczyną tyle jest zacnego niewolnika.
— Wziąć od nich rycerskie słowo, że na święty Marcin powrócą, niech jadą dla załatwienia spraw swoich! — rozkazał król.