— Hm — chrząknął obojętnie Zyndram.

— Za wasze zdrowie — rzekł Anton, wychylając puchar.

— Za wasze — odparł Zyndram, spełniając swoją kolej.

— Jak myślicie, mogliby się oni spotkać? — spytał Anton.

— Czemu nie, w bitwie, w polu pewnie jeden drugiemu pola dotrzyma — odparł Zyndram.

— Eh, o tym nie wątpię — mówił dalej Anton — znanyć nam Witold, jako rycerz nad rycerze, a król wasz Władysław nie próżno nosi nazwę Jagiełło, co z litewska znaczy: doskonały jeździec i doskonały wódz, ale gdyby oni tak ze sobą porozmawiali... Jak myślisz?

— Nic nie myślę, bo mi to nawet nie przyszło do głowy.

Anton widząc, że nic nie wskóra, skończył rozmowę.

Jednocześnie Michel z Gołuba z Geradajosem, dowódcą litewskiej chorągwi, świadczyli sobie godność, nie szczędząc napitku.

Niejednokrotnie spotykali się na polu walki, niejednokrotnie krwi sobie upuścili podczas krzyżackich napadów na Litwę, znajomość więc była godna, nie przeszkadzająca wszakże do wychylenia pucharu czasu chwilowego wypoczynku. Nie żałowali też sobie, a Michel mówił: