XVI
A dobrze, że się skończyły te domowe litewskie sprawy, bo na dwór knezia znowu przybywali goście.
Nietylko bowiem Bogna uczyć miała Gedyminową córę lackiej mowy i obyczaju, lecz wkrótce przybył znany nam już Gerward, biskup Kujawski, w otoczeniu duchowieństwa, aby przyszłą swą panią nauczyć zasad świętej wiary, a w czem mu wielką pomocą był ślepiec Bernard.
Nie wydawał on się ze świętą wiarą przed nikim, po cichu tylko modlił sio do Pana, by mu zesłał wytrwanie i pozwalał nawracać. Pokątnie też już wielu było przez niego do przyjęcia nowej wiary przygotowanych, a łagodnością i lekami, których się nauczył u Krzyżaków od ojca Germana, zjednywał sobie zaufanie ludu. Gdy zapotrzebowano jego pomocy na dworze książęcym, stanął z całą gorliwością wyznawcy.
Na naukach i przygotowaniu Aldony do przyjęcia Chrztu świętego, upłynęła zima, upłynęła ona w ciszy i spokoju.
Krzyżacy jakoś nie napadali, mając niesnaski u siebie i z Polską o Pomorze sprawę, o którą wciąż do papieża musieli wysyłać. Robili tuż potajemne starania i u króla czeskiego, Jana Luxemburskiego, w celu nowych napadów na Polskę. Litwie więc dali pokój, obiecując sobie, że ją kiedyś zagarną.
Ani więc Gedymin, ani nikt w jego ziemiach nie wyciągał strzał z kołczana przez całą zimę, chyba w lesie na zwierza.
Z wiosną nowi goście zawitali od polskiej strony.
Byli to możni panowie przybywający po książęcą córę. W orszaku tym było i kilka niewiast statecznych, mających stanowić otoczenie przyszłej królowej.
Przewodniczącą im była Małgorzata z Zabierzowa, niewiasta wielkich cnót, a wdowa po dzielnym rycerzu.