Gdy niewiasta ta po przybyciu na dwór Gedymina, ujrzała z za Aldony wychylającą się postać Bogny, krzyknęła, wyciągając ku niej dłonie. Bogna, spojrzawszy na przybyłą, również z krzykiem rzuciła się do jej kolan.

Matka i córka odnalazły się w chwili połączenia królewskiej pary.

Aldona, siedząca obok Gedymina, gdy ujrzała radość Bogny, uśmiechnęła się dobrotliwie.

Wielki kneź snąc z tego przywitania matki i córki dobre rokował sobie wróżby, bo twarz mu się rozpogodziła wesołym uśmiechem i rzekł:

— I więcej matek lackich odnajdzie dzieci swoje. Ja, Gedymin, Wielki Książę Wilna, wszej Litwy i części Rusi, wszystkich jeńców zabranych na wojnie w waszym kraju, wraz z córą moją, Aldoną, oddaję! — mówił, spoglądając na przybyłych lackich posłów.

W odpowiedzi głowy przybyłych skłoniły się kornie, a Gerward, biskup Kujawski, z właściwą sobie godnością odrzekł w imieniu swego monarchy.

— Król polski, Władysław, a pan nasz, wielce Gedyminowi, Wielkiemu księciu wszej Litwy i części Rusi, wdzięczen jest za ten dowód przyjaźni, a nie chcąc być dłużnym, również jeńców, zabranych na ziemiach litewskich, odsyła. Ciągną oni już ku granicom Wielkiego księstwa, a za niewiele dni ukażą się u stóp tronu potężnego Gedymina!

Wieść ta obiegła lotem ptaka po całem państwie Gedyminowem, nietylko więc na dworze książęcym, lecz w całej Litwie radość wstrząsała sercem ludu, który niebawem począł się kupić około Wilna, wyczekując przybywających. Prócz tego lud cieszył się jeszcze, że z powodu zaślubin książęcej córy, będzie miał wspaniałą ucztę.

Wojacy i młodzież obiecywali znów sobie, że książę, uspokoiwszy się z weselem i posłami lackimi, na Krzyżaków lub też dalej na wschód ich poprowadzi.

Tylko Jaśko i Siewros nie dzielili ogólnej radości. Jaśko, mając czas wolny od służby przy kneziu, włóczył się około gontyny, a gdy go stamtąd śpiew smętny dochodził, przystawał, słuchał, a czasem i sam pieśń smętną zawodził. Siewros znów rad był tylko wtedy, gdy wezwany przed knezia, mógł choć zdaleka dojrzeć Bognę.