Gdzie moknie drzew spojonych długa giętka tratwa

Na której słomą kryta pochyla się budka,

A na wicinach lega mało dbała dziatwa

O wygodę nocleżną, gdy noc letnia krótka,

Więc i skrzypek przygrywa aż gwiazdy pobledzą

Pierwsze promienie światu — ciągnie się dym szary,

A owi niby dęby zadumane siedzą,

A tu już proporczyki wiewają galary,

Już rybitwa skrzydłami drobne fale muszcze.

...................................