— To mnie żal bardzo — rzekłem na to mnichowi — koniecznie mi się potrzeba było z nim widzieć.

— Z duszy serca bym rad waszmości usłużyć, ale w tym razie już inaczej nie potrafię, jak tylko tak, żebyś waszmość, jeżeli masz jaką nagłą sprawę do niego, mnie ją zakomunikować raczył i zawierzył, że natychmiast po jego powrocie zdam ją jemu i sam już w tym będę279, ażeby dopełnioną została. A możesz to waszmość śmiało uczynić, bo wszakżeż i tak wszystko o mnie oprzeć się musi. — Ja też na to:

— Sprawy żadnej nie mam, ale jest taka rzecz. Podobało się Panu Bogu dotknąć mnie teraz wielkimi frasunkami; u człowieka młodego krew gorąca i niecierpliwość wielka, owóż rad bym choć na jaki czas mieć pobożnego człowieka w domu, abym z kim miał modlitwę odmówić i czasami pogadać, a że znam księdza Murdeliona i uważałem w nim przy niepospolitym rozumie i świątobliwości także i niepoślednią znajomość rzeczy światowych, co dla mnie jest najważniejsza, bo człek nie tylko pociechy łaknie, ale oraz i dobrej rady, więc jego właśnie chciałem do siebie zaprosić, pewny będąc tego, że jegomość dobrodziej, jako przełożony, nie będziesz miał nic przeciw temu.

— Nie tylko nie mogę nic mieć przeciw temu — odpowiedział mi na to gwardian poważnie — ale i owszem, chwali się to waszmości, że lubo tak młody i zapewne mało doświadczenia mający, jedyną ufność swoją pokładasz w Bogu, a pociechy i dobrej rady w dolegliwościach szukasz u wiernych sług Jego. Postępek taki zasługuje na pochwałę, a wierz mnie, waszmość, staremu, że kto w jakimkolwiek terminie czy to ulgi, czy pociechy, czy dobrego natchnienia szuka na tej drodze, ten w oczekiwaniach swoich zawiedziony nie będzie i prędzej czy później, czego uczciwie pragnie, niezawodnie dostąpi. Wszakże jeżeli o to chodzi, co mi waszmość powiadasz, to my i tu bez Murdeliona poradzimy sobie. W naszym klasztorze, Panu Bogu niech będzie chwała za to, znajdują się i mężowie uczeńsi, i pobożniejsi od Murdeliona, który, intra parietes280 mówiąc, nie jest jeszcze księdzem i przy dzisiejszych okolicznościach snadź281 nieprędko nim będzie, ile ja tę rzecz rozumiem, cale do tego nie jest, do czego waszmość zażyć go pragniesz. Jego powołanie i funkcja, lubo282 może o wiele pożyteczniejszą jest dla nas niż drugich braci naszych, jednak całkiem jest inną... owóż w niniejszym razie każę ja księdzu Innocentemu temu wsiąść z waszmością na wózek; może on tam i parę tygodni zabawić, a proszę mi wierzyć, iż on daleko lepiej tę służbę około waszmości odprawi niż każdy inny.

— Dobra by i to była — odpowiedziałem na to — i wierzę, że ksiądz Innocenty sposobniejszy jest do tej funkcji niżeli Murdelio, ale nie potrzebuję powiadać jegomości, że nie zawsze to lekarstwo zbawia, które wedle reguł odpowiada chorobie, ano to prędzej, które odpowiada naturze chorego. Owóż więc może niesłusznie, ale już tak jest, że mam największe zaufanie do Murdeliona i o niego proszę koniecznie, choćby i później cokolwiek. W tej też nadziei, że jegomość będziesz łaskaw po jego powrocie zaordynować go do mnie, ofiaruję piękną jałmużnę ze zbóż, wiktuałów, a może i bydląt cokolwiek na wasz klasztor i odeszlę ją wraz z powracającym Murdelionem. Nazywam się Marcin Nieczuja i mieszkam w Bóbrce za Leskiem.

— Hm! — rzecze znów gwardian, z wolna zażywając tabaki. — Wspaniałomyślnie i godnie to jest ze strony waszmość pana, że przy zdarzonej sposobności nie zapominasz o ubogiej gromadce sług bożych. Za ten dar hojny pamiętać będziemy o frasunkach waszmości, jakoż i nie zaniedbamy zanieść naszych pokornych modłów przed tron Najwyższego i ponawiać je od czasu do czasu, aż do szczęśliwej zmiany tego niewiadomego nam nieszczęścia... ale koniecznież to Murdeliona?

— Już koniecznie — odpowiedziałem — tego bowiem męża znam, nauczyłem się go zawczasu szanować, zawczasu jego argumentom wierzyć i ufać, że jakąkolwiek mi poda radę, ta będzie dobrą i zbawienną. Ale dlaczegóż to waszmość dobrodziejowi tak to nie na rękę? Czyż to on nie jest podwładny tak jako inny? Czy nie musi wypełnić rozkazu?

— Tak... zapewne, że musi... ale widzisz, waszmość pan, on tu jest tak... on tu więcej niby to na dewocji niżeli w konwencie... jeszcze i ślubów nie złożył.

— Powiedzże mi waszmość, któż on jest z rodu i światowej niegdy pozycji?

Skręcił się gwardian na to zapytanie, lecz odpowiedział pokornie: