— Hm! — rzekła karczmareczka, uśmiechając się do mnie. — Jegomość się mnie radzi, a dalibóg, że jegomość tylko żartuje ze mnie. Wie jegomość dobrze, kędy najlepsza droga.

— Jak to, duszeczko? Jak ciebie kocham, tak nic a nic nie wiem.

— A cóż tu robił ten mnich u jegomości?

— Jaki mnich? — zapytałem.

— O, o! Jużci dopiero co przed godziną odjechał.

— Murdelio? — zapytałem zdziwiony. — A cóż on może?

— Oj! Dużo może! — odpowiedziała karczmareczka. — Dla siebie może nie wszystko, ale dla innych u pani stolnikowej wszystko.

— Nie rozumiem ciebie; powiedzże mi, co wiesz o tym Murdelionie?

— Ej! Na co tam jegomości wiedzieć! To tylko jegomości powiadam, że kiedy by on chciał, to zaraz by to zrobił, żeby Zosię dali jegomości.

— Ale powiedzże mi, co wiesz o nim?