— Powoli wszystko się zrobi, ale powoli i z namysłem, statecznie, porządnie, dokumentnie! Ostatni to czyn, który przedsiębiorę w tym życiu, niechże się za niego nie powstydzę przed światem.

Tu znowu urwał i milczał przez chwilę, a potem dalej:

— Zosia jest doskonałą partią dla ciebie i ty dla niej jak trzeba. Głupia jest stolnikowa, kiedy nie zezwala na ten mariaż. Gdyby Zosia była moją córką albo gdybyś się był starał o Zuzię, już byście dawno byli po ślubie. Prawdać to, że ród Piotrowiczów nie na to rośnie i mnoży się na ziemi, aby pospolitej szlachcie dostarczał małżonek, ale i Nieczujowie także coś znaczą. Niewiele Nieczujów jest na świecie, a zresztą Zosia to Strzegocka. Upór babski twardać to rzecz na tym świecie, twardsza nieraz jak vir tenax propositi359, jak go nazywali Rzymianie — o! — ja wiem, co to upór babski!... Ale i na to najdzie się lekarstwo. — Ja też na to:

— Ślicznie mówisz, jak mi Bóg miły, ale powiedzże już raz, jakie to lekarstwo?

— Powoli! — znów po swojemu odpowiedział Murdelio i zażywszy tabaki, zaczął mnie opowiadać starą bajkę o zającu i żółwiu, co mnie niesłychanie znudziło; znudziło tym więcej, ile że mi się wydawało, jak gdyby miał jeszcze wiele rzeczy albo przynajmniej coś bardzo ważnego do powiedzenia i dla niewiadomych mnie przyczyn sam z tym się ociągał. Po bajce milczał znów jaką chwilę, potem zaś spytał:

— Jakaż jest twoja fortuna? Tylko mów prawdę co do joty.

— Fortuna moja — rzekłem — gotowizna wraz z sumą zastawną lokowaną u wojewody wynosi trzykroć sto tysięcy, ale przecież prócz tego jest i gospodarstwo jakieś, i inwentarze, że ich w całej okolicy nie masz piękniejszych, i sprzęt jaki taki, i srebra cokolwiek...

— A bydło, a konie? — zapytał Murdelio.

— Bydła jest dosyć, ale co koni, to chyba tylko u pana Fredra najdzie się więcej i może lepsze, ale zresztą zakład stawię, że tu nikt w górach w koniach mi nie dotrzyma. Przecież to w tym momencie stoi ich trzydzieści i siedem takich na stajni, że choćby i zaraz zaprzęgać albo kulbaczyć i ruszać.

— Trzydzieści siedem koni, no... — powtórzył Murdelio. — Wszystko jest jak potrzeba. A Zosia jakże? Pewno to wiesz, że ma skłonność do ciebie i bez wielkiego przymusu odda ci rękę?