— Ale, przepraszam — zawołałem — ja wcale nie byłem łaskaw.

— Jak to! — zawołał znów on, odskoczywszy. — Czy być może?

— Może i jest! — odpowiedziałem. On też na to z nieukontentowaniem:

— A to osobliwa392! Nigdy nie myślałem, żeby się nalazł393 kto taki.

— Mości panie! — przerwałem mu. — Czy moje uczynki się panu osobliwe wydają czy nieosobliwe, to mi jedno! Zresztą muszę waszmość uważnym uczynić na to, że tu wcale nie miejsce po temu, aby dysputować o tym, chyba że chcecie prywatne sprawy koniecznie na widok publiczny wywlekać.

— Ta sprawa — rzecze on — gdyby się i przed całą Europą wywlokła, nic nam pewnie pod żadnym względem nie zaszkodzi.

— Może i zaszkodzi.

— Nie zaszkodzi!

— Ale powiadam, że zaszkodzi.

— Zaszkodzi, ale nie nam.