— Panowie! Czas wsiadać! Niech żyje pan Wit! Niech przepadnie na wieki wstyd i hańba oszmiańskiego powiatu!
— Wiwat! — krzyknęli wszyscy jednym głosem, a lubo z tych i owych kątów dały się słyszeć głosy:
— Kto krzyczy?
— Diabeł wenecki.
— Jur z Borowiczek.
— Jaki mi do komendy!
— Panie Seneka, czy wsiadać?
— Panie Gintowt! A jak tam? Ty prowadź!
— Czekaj no! Jeszcze słowo!
— Hej, niech go diabli!