— Na wieki. A skąd to?
— Z Kosyc.
— Od kogo?
— Od Konopki.
— Od Konopki! — zawołałem. — A cóż to, Konopka twój brat?
— A widzi, tak go wołają.
— Co widzi? Co wołają? Przecie to twój pan.
— A ino.
— No to kiedy ino, to mówże „pan”.
— Jj! To ta wszyćko jedno, jegumość, bom straśnie zziąb.