Nie budźcież ich ze snu, żeby was nie zjedli.
I wywinąwszy się pięknie, puściłem się znowu naokoło. To moje odśpiewanie się zwróciło wszystkich gości uwagę; zrobiła się cisza jak mak siał, a Stojowski znowu stanął przed muzyką i odśpiewał się:
Nie ma być nikomu dziwno ni zawodno,
Że kto owies jada, temu zawsze głodno.
Już to dobrze było wypito do mnie, ba! nawet i do wszystkich Sanoczanów, którzy w górach siedzą i owies siewają; porwałem się tedy prędko i stanąwszy przed kapelą, cale na inną nutę huknąłem sobie:
Ave Maria, Mater Dei,
Niechże ci się gęba sklei,
Niechże ci się sklei tamen227,
Bo wam taki powiem Amen,
Że go oko nie widziało