I jeszcze odstraszą,

I jeszcze odstraszą.

Dopieroż stanęliśmy i dopuściliśmy tamtych do siebie z winem, którzy już z nalanymi kielichami stali i zaraz zdrowia nasze podnosili wołając:

— Ichmość panów i braci naszych, Nieczui i Stojowskiego, pięknych kantorów naszych, przezdrowie!

Ja też zaraz odebrałem kielich i zawołałem:

— Ichmość panów i braci, jeszcze piękniejszych słuchaczów naszych, zdrowie!

Stojowski też do mnie:

— Panie bracie! Lubo230 powinniśmy mieć ze sobą na pieńku, jednak niechaj się diabły biją pomiędzy sobą, a nie my; wypijże ze mną jeden. — Ja też na to:

— Nie jestem twojej maksymy; w piwku się nie kocham, wino piję i biję się z każdym, kiedy jest o co, a kiedy nie ma o co, to i dla fantazji, ale kiedy tak twoja wola, to dawaj! — I wypiliśmy. Potem po drugim i po trzecim napiłem znów dobrze, kazałem tedy de noviter231 grać kapeli. Zagrała i poszliśmy znowu w taniec, a że to owi perukowi gaszkowie, których tam było kilku, nie tylko że sami wystąpili z krakowiaka, ale jeszcze chodzili sobie z lorynetkami pośrodku i nam zawadzali, więc zaśpiewałem do nich:

Perukarze, olejkarze,