Tak mnie już moja kochana choroba przygnębiła, tak mi się wkradła do mózgu, że myśleć nie mogę, pisać tem bardziej. — Już nie wiem, co to jest poezja; przekonywam się, że poezja pisana jest niczem w porównaniu z muzyką, bo muzyka jest sama poezją, a poezja pisana jest tylko naśladowaniem poezji, uczuciem uczucia, obrazem malowanym rzeczy żyjącej. Zresztą bądź nie bądź to pewna, że nie wiem, co się dzieje ze mną, że głupieję co dzień i Bertram mi już niewiele pomaga. Ze służby go wypędzę, niech wraca do piekła.
Księżna Czartoryska zdrowa, o Pani często wspomina; ile razy się widzim, mówimy o Pani. Pani Circours jest tutaj dotąd, byłem parę razy u niej.
Szkuta się rozbiła z Karlistami w Rzymie; biedne i nędzne to zwierzęta. Proszę o jedną Zdrowaś Maria za mną, bym zupełnie nie zgłupiał, proszę o tę Zdrowaś Maria Pani, panny Henriety i panny Marcjanny114
Zyg. Kras.
87. Do Konstantego Gaszyńskiego
Rzym, 28 marca 1834
Drogi Konstanty! Niech Ci Bóg odpłaci Twoje serce ku mnie; ile razy czytam listy Twoje, tyle razy lepszej jakiejś nabieram otuchy. Wczoraj był Wielki Czwartek. Siedziałem w kościele św. Piotra do godziny dziewiątej w wieczór, słuchałem Miserere. Nic wznioślejszego nad te głosy ludzkie rozpaczające, konające z bólu i żalu, rozchodzące się z wolna po tem ogromnem sklepieniu, między masy cieniów, masy złota, marmurów i drogich kamieni, zanurzonych w ciemnościach. Nad grobem Piotra pali się gromnic kilka, a reszta kościoła, to nicość cieniów, to nieskończoność cieniów, chaos jakiś z marmuru i cieniów. Świat, jakiegoś nie widział nigdy. Bóg wszędy — Bóg, co skonał na krzyżu — i dziś On, o tej czarnej godzinie, kona w każdym zakącie tego olbrzymiego gmachu. Szumy burzy, zda mi się, słyszę, bo wiesz, On dech wyzionął wśród burzy. Ogrom wieczności, zda mi się widomy, zaczyna się za tym ołtarzem. Patrz! Ołtarz wysoki, wysoki, jak olbrzym, niknący w górze, u stóp jego gromnic kilka, a za ołtarzem ciemność, wieczność, i reszta kościoła, i te pieśni wszystkie, płaczące nad Bogiem umarłym, nad mękami Boga!
Gdzie nadzieja wasza, ludzie, kiedy Syn Boży zniknął i nie ma Go? Ale trzeciego dnia On zmartwychwstanie i świat ten zbawi.
Czemuż Ty tu nie jesteś — serce Twoje pożarłoby wszystko, o czem piszę. Pojąłbyś sercem, co to była śmierć Chrystusa.
Ale ja już pisać, opisywać nie umiem; czuję głęboko, ale wyrazić, co dzień mniej wyrażać umiem. Nie wiem, co się ze mną stało.