Twój

Konstanty Cię ściska. O Sylwanie ani słychu, nie wiem, gdzie przepadł.

147. Do E[dwarda] Jaroszyńskiego

Opinogóra, dnia 27 aug[usta] 1838 r.

Drogi Edwardzie!

Pisałem raz do Ciebie zaraz za przyjazdem do kraju, drugi raz w trzy tygodnie później, trzeci raz pokrótce, zapraszając cię do Knyszyna na początku septembra; ale teraz już tam nie pojadę, z ojcem podobno niedługo do Włoch wyruszę. Przesłałem Ci wreszcie pierścionek, który niegdyś do Rajeckiego należał, przez p. Proskurę. Na to wszystko żadnej, a żadnej odpowiedzi od Ciebie nie mam. Nie wiem co myśleć, co przypuszczać? Listy moje pod kopertą siostry Twojej powierzone... w Brodach, zdaje się, iż przepaść nie powinny były. Możeś Ty mnie odpisał przez poczty krajowe, nie przez Galicję i list Twój gdzieś się zawieruszył, lub dopiero 1839 roku mnie dojdzie. Moje listy zawierały dużo rzeczy, na które, że nie mam odpowiedzi Twoich, niezmiernie mi przykro i tęskno, że tak powiem.

Była tam i ciągła prośba moja do Ciebie, którą Cię zaklinałem, byś czuwał nad nią, i, jeśli jej położenie kiedykolwiek wymagać będzie, nadbiegł jej na pomoc, a mnie zaraz o tem uwiadomił.

Donieś mi też, co się z nią dzieje, co mąż robi, w jakim ona stanie umysłu, bo zupełnie przerwane są między nami komunikacje; a co dzień czuję, jakby przekleństwo, wiszące mi nad głową za to żem dowiódł ją do nieszczęścia. Ona i ja będziem tego znamię całe życie nosili. Raz jeszcze polecam ci ją — powierzam ci ją! Ty się nie domyślisz może nigdy, ile goryczy jest dla mnie w tych słowach, jednak tak szczerych, tak pełnych wiary w Ciebie które tu piszę.

Na miłość Boga mi odpowiedz! Na miłość Boga Cię proszę, a pisz do Warszawy! Choćbym już był wyjechał zagranicę, to mi list twój prześlą, a z miasta pierwszego, w którem się zatrzymamy, doniosę Ci, gdzie nadal masz mnie szukać.

Bądź zdrów i spokojniejszy, i szczęśliwszy ode mnie, na coś zasłużył — bo i lepszy jesteś. Twój