Zygmunt.

153. Do Adama Sołtana

Roma 1839, 16 marca

Jak Ci podziękuję za Twoją dobroć? Z głębi serca. Zawczoraj doszły opłatki. Bruttemu197 opowiedziałem wszystko, prosił o kilka dni czasu. O Harysonowej dowiedzieć się nie mogę.

Nie dziw się, mój drogi, jeśli list ten będzie i pomieszany, i krótki. Dwie rzeczy mi rozum odjęły: 1. Domyślasz się, że gwiazda jest zgubna i zarazem szczęśliwa dla mnie w Romie. 2. Konstanty jest w rozpaczy, najsroższe nieszczęście, najnikczemniejsze spadło na niego: ta którą ubóstwiał i dla której chciał się poświęcić, ta kobieta chciała go oszukać...

Odbieram w tej chwili Twój list z 6 marca. Oh, Ty się nie domyślasz tego, co mnie ogarnęło, nie, Adamie, nie! Zresztą niech Bóg mnie sądzi! Zapewne, nie jestem na najprostszej drodze, ale kto wymiarkuje drogi serca, kto rzuci kamień na drugiego? Przynajmniej niechaj go nie rzuca dłoń przyjaciela! Ledwo pisać mogę; pomieszały się wszystkie wyobrażenia i wiary we mnie, jestem jako ślepy i obłąkany. Tymczasem mój ojciec nic się nie domyśla i taki tkliwy dla mnie; ja go oszukuję, może gotuję mu dziwne zdarzenie. Boże! To mnie najsrożej nęka, ale jest we mnie coś, co mnie do zguby popycha. Nie chcę Ci nic mówić; może się wstydzę, może się lękam, może czuję, że nie powinienem gadać, ale Ty odgadniesz wszystko, i proszę Cię, nie potępiaj, ale raczej żałuj, bo Ty wiesz, że ja ją szczerze kocham i na zawsze. Błędy moje, szały moje niechaj Twego serca nie odwracają ode mnie, bo Ty na nich nigdy nic z duszy mojej i przywiązania tracić nie możesz. Ty sam wiesz, że są tak gwałtowne, tak porywające uczucia, że rozum przeciwko nim jest raczej przedrzeźniającym bufonem, ale nie zaradczym lekarzem. Otóż jestem w takiem położeniu. A jak się ono wyrobiło, ile walk zniosłem, jak powoli giąłem się pod tą fatalnością, jak darłem się z sobą samym i rozdarłem siebie, to niech mnie i Bogu wiadomym pozostanie. Odpisz mnie, że mnie kochasz! Twój

Zygmunt.

Księżnie drogiej naszej podziękuj za list, powiedz jej, że chory jestem i że odpiszę jej w tych dniach. Niech Bóg jej odpłaci za to, że taka dobra dla mnie!

154. Do Adama Sołtana

Neapol, 29 maja 1839