Co wyrwał z serca nadziei nadzieję.
Jam pił zanadto z krynic, mętnych łzami,
Za dużo trumien przeszło mi przed wzrokiem.
„Czekaj!” świat wołał. Rok ciągnąc za rokiem,
Świeżemi co dzień witał mnie trumnami.
Wszystko, com marzył, w ziemi pogrzebałem,
Snów moich krzyże sterczą tam, po błoniach,
Gdzie blade jeźdźce śpią przy śpiących koniach
Z orłem na piersiach, sennem, krwawem, białem,
Gdzie leżą w popiół rozsypane chaty,