Ani anonimowo, ani autonimowo, ani heteronimowo252 owa jednostka nie pragnie żadnej wzmianki i nigdy i nigdzie, zupełnie się takowej opiera — k’temu słuszne ma powody.
Czekam z najżywszą niecierpliwością listu Twego obiecanego. Zastanie mnie na via Sacra253 — ruina stoi wśród ruin i nie rusza się, a niedługo rozsypie się w proch. Pisz więc, dopóki jeszcze iskra czeka na Ciebie, zdolna Cię zrozumieć, bo później proch tylko list Twój odbierze i, przysypawszy go sobą, a może nie pojąwszy już, wraz z nim leżeć będzie wśród gruzów i bluszczu aż do dnia, w którym słowa apostoła się ziszczą: „Inne niebo i ziemię nową”.
Ściskam Cię z głębi serca.
Twój na zawsze
Zyg. Kr.
179. Do Konstantego Gaszyńskiego
Rzym, 12 czerwca 1841
Drogi mój! Tysiąc Ci dzięków składam za mozolny trud, któryś zadał sobie dla mnie, przepisując ten artykuł254, który już tutaj mnie był doszedł sub propria specie255. Ślicznym stylem pisany, ale złośliwie i stronniczo. Gdzie z duchem dziennika nie zgadza się duch pisarza, tam potępiony, bez uwagi na artystyczność rzeczy. Twierdzi np. krytyk, że Sen wyższy nad Legendę. Czemu? Bo w Legendzie zadraśniony mur, który według nich stoi na opoce. Wspomina też krytyka o rafinerii romansowej, o galanterii, której w średnich wiekach nie było u rycerzy. Prawda, ale galanterią romansową zowie się uciec z cudzą żoną i skryć się gdzie i żyć z nią; zabić zaś ją w przekonaniu, że dopiero w świecie duchów można ją odzyskać, nie jest galanterią żadną. W średnich wiekach zdarzały się takie rzeczy: samobójstwo Romea jest poświęceniem wszystkiego dla miłości; u nas pan Żółkiewski, synowiec hetmana, gdy mu jakiś wojewoda córki odmówił, porwał za nóż, pchnął się i zabił w oczach wojewody i córki jego. Wreszcie położenie tego, który się zabija tam, tem usprawiedliwione, że gdyby się nie zabił, musiałby własnego stryja zamek zburzyć, a jego pod sąd poddać. W tym zbiegu okoliczności leży możność pojęcia, że on musiał od swoich odstąpić i, swoją zabrawszy, odejść do Pana Boga, na ziemi albowiem nie było już miejsca dla niego. Wśród partyj politycznych często zdarzają się podobne stany umysłowe, podobne konieczności, podobne fata; kto ich nie czuje, ten dzieckiem jeszcze co do historii rodu ludzkiego. Nie każdemu być wielkim człowiekiem, wielki człowiek albowiem jest ten, któremu się uda wszystko pogodzić, siebie i zewnętrzne okoliczności zlać w jedną chwilę, w potęgę jedną; ale bohaterem być można bez zwycięstwa, wśród najopłakańszej przegranej. Poezja ceni wysoko bohaterów, nie pyta, czy im się udało, czy nie, pyta tylko o to, czy byli dzielnymi; a gdy muszą w pół zawodu, nie dokończywszy dzieła swego, umierać, skrzydłem ich swojem okrywa i mówi: „Przypomnę was ludziom i ludzie rozpłaczą się nad wami”. Taka różnica poezji od historii: w pierwszej jest miłość, w drugiej rozum tylko. Co zaś krytyka słusznie zauważyła i wytknęła, to nieraz napotkane napuszenie, niby pretensją; to prawda. Ale proza poetyczna jest trudem trudów, i w niej szum prawie warunkiem koniecznym się stawa. Tyle o tem.
Za Twoje inne doniesienia tysiąc Ci dzięków także. Prześlij mi do Kissingen tłumaczenie Snu, niezmiernie będę go ciekawy czytać. Zapewne do pierwszego augusta tam zabawię; stąd za dni kilka wyjeżdżam.
Ciąglem chory, a co najgorsza, że na duchu: nic czytać, nic pisać nie zdołam; wszystko mi obrzydło, ludzie i rzeczy, pieśni i mowa, sny i rzeczywistość. Wątroba serce mi zabiła i mózg; sama jedna, rozpuchłszy się, pierś mi zalega. Módl się za mnie, Konstanty, i kochaj mnie!