Księżnie stopy ściskam, Marysi się przypominam. Módlcie się za mnie, a Ty kochaj mnie do końca i kiedy wpadnę w angustiae297 przypomnij sobie, ilem razy miał to second view298 przyszłości. Skoro będę wiedział gdzie jadę, napiszę do Ciebie. Ściskam Cię, Adamie. Twój do zgonu.
200. Do Augusta Cieszkowskiego
Heidelberg, 14 augusta 1842
Drogi Auguście mój! Byłem w Frankfurcie przez dwa dni. Nic mnie nie spotkało nemezyjskiego, choć był tam Jegomość. Wróciłem tu i siedzę do 20-go. Choć wstaję rano i zaraz biegnę w góry, Twoim nauczon przykładem, zdrowie moje coraz gorsze, a głupstwo coraz możniejsze. Antytetyczna299 nienawiść do własnych dzieł ogarnęła mnie — kochałem, a nie cierpię teraz! Jednak albo na wieki ogłupieję, albo swoje w tej mierze zrobię.
Nie mam nawet miejsca, gdzie bym Ci wskazać mógł, że mi odpisać możesz — zapewne jednak będę za dwa tygodnie lub trzy w Spezia; stamtąd Ci napiszę, nieprawdaż w Kałuszynie? Jerzy300, jak przewidziałem, nie przybył i pewno nie przybędzie. Dobrze, bo taka obrzydliwie nudna teraz ze mnie figura że nie warto się trudzić dla niej. Ciężko mi pisać — gorzko mi; dawniej umiałem coś powiedzieć. Patrz sam, jaki to list nikczemny, a dalibóg, nic mędrszego nie powiem — już koniec, to jedno tylko, że Cię z serca i na wieki kocham!
Czekaj-no! Ostatnia prelekcja301 oświadczyła, że literatury naszej cecha to mesjanizm, że czekamy wszyscy na nowe „słowo wcielone” — na Ideę widnokrężną, ale żywą, bo w postaci człowieka — i że ten wśród nas się narodzi. Tęsknota do niego, to wieczna Polski pieśń.
Tak kurs zamknął. Chciano mu katedrę odjąć, ale Villemain302 go obronił. Dziwny obywatel303 udał tylko, że ustępuje z Lutecji304 — w istocie zaś w niej pozostał i widuje się często z Thiersem — nieprzyjaciele mówią o nim, że 13-go dzięki Bogu składał. Quod vis credere, crede305! Ten list zastanie Cię z ojcem — mam nadzieję, że z dwoma. Złóż ojcu ode mnie najszczersze uszanowania, a co się drugiego tyczy, powierz mu ducha mego — niech zmartwychwstanę!
201. Do Konstantego Gaszyńskiego
Chiavari, 28 septembra 1842
Drogi mój! Wciąż słaby i zmelancholiczały ze mnie człowiek. Żadne kuracje mi nie pomogły, reumatyzmów się dokąpałem w morzu tym, w mózgu ciągłe rozdrażnienie nerwowe, imię moje „Ruina”!