Chciałbym, Konstanty, widzieć się z Tobą. Mam do proszenia Cię o oddanie mi ważnej przysługi; Tobie to łatwo przyjdzie. Ale trzeba, byśmy się rozmówili po tylu leciech rozdziału. Koło ósmego oktobra będę w Nicei, niech tam Twój list zastanę, w którym mi powiesz, czy możesz, choćby na parę dni, przyjechać z Aix do Nicei, lub tylko nad granicę samą, a ja wtedy z Nicei przejdę ją, by Cię uściskać. Musisz, nadgraniczny człowiecze, wiedzieć, jak się to w tamtych stronach robi. Skoro stanę w Genui, poszlę Ci do Aix fundusik na tę podróż. Proszę i obliguję, byś o tym nie pisał, nikomu z naszych w Aix o tym nie wspominał, bo już byś tym samym nie mógł uczynić dla mnie tego, czego po Twojej przyjaźni spodziewam się, że zechcesz uczynić. Do obaczenia więc, jeśli Bóg pozwoli. Twój od dawna i do zgonu306.
202. Do Adama Sołtana
Genua, 3 oktobra 1842
Z Heidelbergu pojechałem do Spezzii na kąpiele morskie, stamtąd tu. Coraz gorzej ze mną: melancholia w mózgu, kość pacierzowa bardzo rozbolała, ogólne nerwowe osłabienie; zawroty głowy ciągłe, niemożność czytania ni pisania, do tego samotność, do tego smutków tysiąc; czasem zdaje mi się, że niedługo już mnie być na ziemi. Mam podobno na zimę jechać do Rzymu.
O źle, źle jest bardzo ze mną; nie pisałem, bo nie mogę pisać, już z tych kilku liter głowa mi się rozpada. Zlało się na mnie od śmierci Konstantego tysiąc bied i trosk, przyszłość też amaritudinis plena307! Ale ze wszystkiego najgorsze, że zdrowie zupełnie mnie opuściło i duch upadł; zdechł pies, zdechł, Adamie!
Odpisz mnie tu zaraz, proszę Cię, bo przed dwudziestym szóstym oktobra nie myślę do Romy. Podobno tam się udał teraz prorok. Dziwne dzieją się rzeczy, Adamie. Zmartwychwstanie bliskie, przynajmniej duchem i w duchu, lecz ja umieram, ja schodzę z tej widowni. Odpisz, odpisz i kochaj tego, który Cię zawsze z całego serca kochał i kochać będzie ad finem.
Twój
203. Do Delfiny Potockiej
(Roma) 8 stycznia (1843), 3-cia popołudniu
Znów serce i mózg krwią zalane, a w duchu nieskończone cierpienie. Słuchaj, Dialy, co się stało! Poszedłem dowiedzieć się o zdrowie Aleksandra308. Zastałem tam Fregatę i Elizę, okropnie bladą i pomieszaną; gdy wyszły, Aleksander porywa się z krzesła i zaczyna przeklinać Montforta309, który dzisiaj napisał, prosząc o rękę Elizy, a Fregata każe jej, by go przyjęła, Eliza zaś nie chce się decydować. Fregata nastaje i Boreal też. Ja tej całej deklamacji słuchałem spokojnie, dodałem tylko, że wszystkie napoleończyki o siostrę się starają, bo i Walewski wraca do Rosji. Na to Aleksander zaczyna przysięgać się, że siostra nie kochała Walewskiego, ja zaś, że tego za złe bym jej nie miał, tylko radzę, by nie szła za Montforta. Wreszcie Aleksander tak zaczął blisko następować na mnie, że powiedziałem: „Słuchaj, potom przybył do Rzymu, by wiedzieć, czy siostra twoje chce mojej figury, lub nie chce. Jeżeli mogę się jej przydać na co, by za Montforta nie poszła, to jestem na jej usługi”. Na to Aleksander: „Chce, chce ona ciebie”, wykrzyknął, ale w tej samej chwili zbladłem, jak trup, serce mi się zatrzymało i padłem na kanapę.