1843, Wielka Sobota, 15 kwietnia, Roma
Drogi Wojewodo! Ileż my już razy, przechodząc to dniem, to nocą z Jerzym przez Gregorianę krzyknęli: „Wojewodo!”, a nikt nam nie odpowiedział, i smutno nam się stało; lecz to pewna, że taki nałóg, iż musim zawsze tak samo się odezwać. Pytasz, co się dzieje ze mną. Patrzałeś przez całą zimę na mnie, otóż to samo się dzieje. Ja o tyle żyję, o ile mi się wydaje, żem jeszcze koło willi Geoffrey; trzeciego stamtąd wypłynąłem, ósmego tu byłem i już tu ojciec był.
Na wieki te dni ostatnie mnie pozostaną błękitnem wspomnieniem. Jeździliśmy konno po tych górach, co z Tobą; śliczne było niebo i w duszy błogo, spokojnie, wzniośle, bo ciągle mówiliśmy o świecie idei, o świecie ducha, o świecie przyszłości.
Dostań na moje słowo dzieła: Resurrection par Stoffels, Paris 1840, i przeczytaj! Czytaliśmy to w Nicei. Nic piękniejszego o przyszłości żadne pióro ludzkie nie napisało, a podobno i pan Antoni, czy Jędrzej raczej, nie pomyślał323. Masz prawdę, pan Adam, to olbrzym, pan Jędrzej to magnetyzer, co obudził olbrzyma; to zrobił, co robią kobiety, gdy iskrę, śpiącą w łonie mężczyzn, zapalają.
Słowacki do mnie list pełen kwasu napisał, ja mu odpisałem pełen miłości, wykazując, że nie powinniśmy skupiać się w sektę, fanatyzmem jednostronnym się skwaszać i że ludzie przyszłości i prawdy nie powinni metody starej przejmować, ale wszystko rozumieć miłością żywą, a nie potępianiem i judzeniem postępować; nie konspirować przeciwko ludzkości, jako cząstka osobna, ale wszystko ogarnąć, wszystko pojąwszy, wszystko wyrozumiawszy, i stać się tym samem najwyższym punktem ludzkości! Tak, on myślał, że Ty, przyjechawszy, padniesz krzyżem przed człowiekiem, a zapomniał, że od lat wielu leżym już krzyżem przed ideą!
Co się stanie, gdzie pojadę, nic nie wiem. Pisz tu do mnie, a stąd mi odeszlą, gdzie będę. Orcio trochę lepiej, ale zawsze niedobrze; gdyby nie on był tu teraz, tobym się obwiesił, bom nie przywykł żyć w takim świecie. Huk Polaków, nikogo nie widuję.
Proszę, że tej nocy ten kometa taki był bliski nas, ja coś czułem nerwami niezwyczajnego. Tośmy się wygrabali, Wojewodo!
Moim zdaniem, protestacja przeciwko temu samozwańcowi, co z przechrzty został księciem, a z księcia schizmatykiem, nie błahą rzeczą; myślę, że Władysław324 pięknie postąpił, łącząc się w wyższą, wspólną zgodę z przeciwnikami, i tym dowiódł, że idea wszystkich spaja i wiąże325. Materialne protestacje mogą być śmiesznymi, bo są sprzedażą skóry przed zastrzeleniem zwierza, ale takie duchowne są prawdą, są świętością! Mogłeś mieć powody osobiste do niepodpisania, i te rozumiem, bo oni by zaraz krzyknęli: „Nasz”, ale Władysław dobrze zrobił. Oskarżenie Semenenki o herezją przypomina mi podobne, zaniesione przez St. Simona na papieża, a które twierdziło, że papież stał się heretykiem od chwili, w której dał się wyprzedzić i zaprzestał być rzeczywistą głową postępu ludzkości.
Jeśli się machina powietrzna uda, to komory skończyły się i pasporta. Ilekroć w duchu gotowa idea, musi natura podać środki do jej wykonania; bo duch jest panem natury i ten planeta poddany jest temu, którego Bóg na obraz swój stworzył.
Pomysł pana Adama w dramacie szczególny; mogłoby to być rodzajem pewnym wystawienia dramatycznego, ale nigdy sztuki dramatycznej jedynym kształtem. Byłby to liryzm w dramacie subiektywny; lecz dramat wymaga obiektywności. Przyjdzie pora taka, że aktorowie, wielkimi artystami będąc, sami improwizować będą w pełni natchnienia; ogólna tylko treść dramatu będzie im podana, ułożona, a wszystkie środki, tyrady, ruch cały i postęp sztuki żywotnie improwizowany. Takim sposobem połączy się pomysł pana Adama z potrzebą obiektywności, która jest koniecznością dramatyczną! Czy też o Irydionie mowa będzie? Tam jest metempsychoza326.