210. Do Augusta Cieszkowskiego
Roma, 30 kwietnia 1843
Drogi Auguście! To bieda, że trzeba Cię zawsze ścigać listami, gdyś już wyjechał stąd i że Ci nigdy listów tych nie odsyłają. Dwa duże, dwa ważne, pisane z Aquae Sextiae według Twego rozkazu do Berlina poste restante, ale może je masz w tej chwili. Właśnie w nich na Kurza listy Ci odpowiadałem i błagałem, byś dostał i przeczytał Resurrection par Stoffels (1840) z tym motto: Que votre règne d’amour arrive329 Zanadto mało ty dbasz o ruch paryski. Na jego czele stoi mens divinior330, połączona ze żelazną wolą i ogromną miłością. Taki duch nie ustanie, póki nie zginie lub swego nie dopnie, a potem podstawa ich prawdą jest. Idea ich prawdą jest, choć sami o tym nie wiedzieli. Siła więc tam, choć dotąd jednostronna, ale ona potrafi się lepiej zwszechstronnić, potrafi z sekty i doktrynki, ściśnionej na wzór hebrajszczyzny, wyrość lub wylać się na morze, rozlane na wzór potopu, co był pod piramidami, i w St. Domingo i w Hiszpanii, a nie o siebie tylko, o ludzkość falami bił. Miej k’temu wzrok bacznie obrócon! Mimo wiedzę niemiecką, wiarą moją, że nie ona zbawi, ale że to, co wiesz, zbawi świat. Ty chcesz przeczekać ich. Dobrzej ale przeczekanie nie jest odrzuceniem. Przeczekanie ludzi jest niejako na tychże samych ludzi liczeniem, bo nie inni, tylko ci przeczekani pod nowym wodzem wszystko czynią. Ale na to, by oddali mu się w ręce, trzeba, by do nich w porę przyszedł. Przyjść zaś w porę nie tylko się rachuje na zegarach bijącego czasu, ale jeszcze i na czymś innym, na usposobieniu dusz, Owoż trzeba przemieniać, a nie odmieniać takowe, dalej je pchać w wyżynę, a nie skręcać na prawo lub lewo.
Uważasz, Auguście, ja Ci często powtarzam to, coś Ty sam mówił; a dlaczego? Bo czasem się lękam, byś nie popełnił pomyłki, którą zarzucasz Heglowi, tj., że sam przystosował własną logikę nie dobrze, nie ściśle; skąd mu historia taka fałszywa wypadła. Proszę Cię i zaklinam o to, byś rozważył, czy nie my jedynem możliwem narzędziem? I czy nie Chrystus przemieniony nad nami?
Nie tak, jak dawniej, w cierniowej koronie,
Nie tak, jak dawniej, z gwoździami u ręki,
Pan bolu tylko i Bóg tylko męki!
Innym już wiekom inny Chrystus płonie!
Od ramion krzyża na zawsze odpięty,
Jak duch świetlany, wyzwolony, święty