Zawisł na Ojca wszechbłękitnym łonie,

I w światów nowych wschodzącej jutrzence

Macza wzniesione, wniebowstępne ręce!

Teraz co do mnie. Subiektywność, zarżnięta i pocięta, drga podobno, jak wąż, aż do zachodu słońca, tj. aż człowiek nie umrze. I drgam takim drgnieniem, i nieznośnie mi jest, ilekrociem nie w sferze idei, ilekroć muszę z ludźmi mówić, lub ich rąk się dotykać. Nie spokój, ale męka mąk zgotowana mi.

Słuchaj! Tyś mi Katylinę naznaczył przodkiem, ale wiesz, czym on był raz jeszcze w średnich wiekach, nim dostał się do piersi mojej? Zgadnij!

Oto Savonarolą! — Nie uwierzysz, jak życie tego człowieka pokrewnym mi się wydało żywotem — jak uczułem, że oto ja mógłbym, choć nie w mniszym stroju, i tak z mównicy wołać, i tak gardzić dumnemi, i tak zginąć, na trzy godziny przed zgonem zdjęty snem magnetycznym i powtarzający te słowa: „Renowacja331”...

1-go lipca mam być w Dreźnie. Jeśli o tej porze Ty tam możesz być, bądź, a ostatnią przysługę mi oddasz. Teraz odpisz mi do Bazylei, jeśli prędko ten list odbierzesz — jeśli późno, to do Heidelberga, a nikomu i nikomu o mnie nie wspominaj, proszę Cię i zaklinam na tę przyjaźń naszą, dziecinną zrazu, a później męską i świętą teraz, bo mającą się przeciągnąć aż poza grób i wieki!

Jerzy nieco lepiej. Ojciec mój dobrze zupełnie; odmłodniał, rozwiośnił się, rozzieleniał — lecz ja opadam i z liści i z kwiecia, bo co chwila czuwać muszę, strzec się, bronić — świat albowiem, w który wstępuję, skoniurowany332, sam nie wiedząc o tym, ale dlatego, że takim jest, jaki jest, powtarzam: skoniurowany przeciwko duchowi — rad by siłą bezwładności swojej przeciągnąć mnie na stronę gehenny, co po hebrajsku znaczy Nicość! Rozumiesz więc położenie wiecznie broniącego się od śmierci wiecznej! Mądrej głowie dość na dwie słowie — w tych kilku powiedziałem Ci wszystko333 — i to, przyznasz, warto nazwać męką mąk! O! Rozdwój świata nie nastał jeszcze, walka żywiołów trwa dotąd. Ideał musi się niepokalanym zachować wobec wcieleń teraźniejszych, by mógł sam potem się wcielić w piękną i nową formę.

Byłoby mi szczęściem, gdybym Cię w Dreźnie334 mógł obaczyć, bo wiele i wiele rzeczy mam do wyspowiadania Tobie —

Twój na zawsze