Jeżeli Bóg pozwoli, jeżeli całkiem dusza się sama nie wygryzie, przez zimę będę kończył tę pierwszą część Nieboskiej. Ale trudno o natchnienie, gdzie zatrute zewsząd tchnienie, gdzie za domem ucisk i hańba, a w domu rozpacz! Pamiętaj o mnie, krzep mnie listami i kochaj mnie! Aż płaczę, ten list kończąc, płaczę, żem Cię nie zastał. O, kiedy będziesz w lepszych stronach z tymi, co pamiętają o mnie, mów o mnie, a mnie wtedy lżej będzie w grobie moim.

Veni Creator Spiritus344, niech się coś zacznie, niech grom uderzy, choćby pierwsza iskra miała serce mi rozsadzić, bo serce pęka! Ściskam Cię, Auguście, tem sercem.

Aerumnarum plenus345 Twój

Zygmunt.

Jakiż ten Poznań daleki od tego, czym mógłby i powinien być, jakżeż ideał Polski od Polski daleki! Ale musi on się zbliżyć.

Niech tu także zostanie Nieboska i Noc letnia.

(Na osobnej kartce:) Jeszcze słówko przy wsiadaniu. P. Adam346, przed miesiącem wybrawszy się do Brukselli, pisał przed 15-oma dniami do mnie do Drezna dwa razy, że bardzo by chciał się ze mną widzieć, że w Heidelbergu do 15-go sierpnia czekać będzie na mnie, że, jeśli teraz się nie zobaczymy, to może nigdy, i że ma wiele do pomówienia ze mną. W przeklętym tym położeniu nie mogłem pojechać, bo już byłem na wyjezdnem i ten księżyc piołuniowy347 świecił nade mną. Więc się z nim nie widziałem. Podobno razem z Towiańskim idą przez Szwajcarią do Romy. Ostrzegałem go w liście, jaka tam zgniłość w tych pobielanych grobach. Zetknij się z nim! Razem we dwóch zwyciężycie. To duch wzniosły i z żelaza ten człowiek.

Jeśli się z Tobą nie spotkam, to znak, że moja gwiazda nachylona ku upadkowi. Sam, sam będę! Sam, straszliwie sam, bo wśród istot ludzkich sam i samemu trza walczyć, samemu zwyciężyć. Kochaj mnie i z daleka pomagaj mnie — pomagaj, a jeśli przyjdzie do lochu i krat, nie zapomnij o Kissingen.

Twój Zyg.

Wiesz, że ludzie podli są! Bóg mnie strzeż od nienawiści, Bóg strzeż mnie od pogardy! Duch mój stworzony, by kochać! Auguście, Auguście, o, kochaj mnie i pamiętaj o mnie!