Twój teraz i na wieki Z.
217. Do Augusta Cieszkowskiego
Warszawa, 1843, 2-go septembra
Drogi Auguście! Może już słyszałeś, że Branicki 26-go sierpnia, wróciwszy na noc spokojnie i zdrowo do domu, w nocy przebudził się i skonał z pęknienia żyłki jednej w mózgu; owoż to mnie sprowadziło tu i zmusiło przytomnym być obrzędom rozlicznym pogrzebowym. Straszny ból odezwał się w córce — bliski zupełnego obłąkania. By ją wyrwać z tego stanu, za trzy dni wywożę ją stąd nazad do Opinogóry, potem jadę do Knyszyna, a 15-go oktobris350 będę w Wierzenicy.
Wzdycham do Wierzenicy całą serca tęsknotą. Więcej nie piszę, bo cóż nada351 pisać?
Najwyższym mistrzem ceremonii na tym świecie, to próżność i rozsądek, każden z osobna lub zjednoczone razem. Chorujem, my, wszyscy ludzie dzisiejsi, na przemianę litery — strach, ile litery po świecie — masy, ogromy jej — wszystko literalnie, nic żywotnie się nie odbywa.
Dzięki Ci składam za porobienie moich tu sprawunków, a czulsze jeszcze wkrótce, przyciskając Cię do serca, Ci złożę.
Twój in aeternum352
218. Do Delfiny Potockiej
14 sept[embra] 1843, Opinogóra