Mimo wszystko, com napisał, jednak po całej ziemi tej unosi się Pański duch — duch, wlewający oczekiwanie i zapał uniesienia nawet w najbardziej zcieleśnione dusze; gromadzą się materiały w cieniu, wzrasta przekonanie, że cały lud i włościan uczłowieczyć, zobywatelić trzeba; nieporządek, hulatyka, pijaństwo ustają. Prawda, że przedajność wzbiera, ale to tylko śród urzędników. Po miastach wszystkiego po niej się spodziewać można, najostatniejszych podłości; ale po wsiach inaczej jest; mnóstwo książek krąży po dworach szlacheckich, ruch umysłowy posetniony od 1830 roku, księgarnie przepełnione drukami po polsku. Duch, pozbawiony ciała, niesłychanych wysileń zdolnym się okazuje w dążności do odzyskania formy utraconej. To miasto zewnętrznem licem nie wydaje zarodku śmierci, toczącego mu serce, owszem, pełno żywotnych rumieńców nosi, jako to: sklepów, fabryk, teatrów, widowisk itd., itd., itd. W końcu końców i to znak siły, która w każdej chwili od błahych do ważnych celów odwrócić się może. Ale co opłakanem jest, co doszło do najuniżeńszego poniżenia, to historyczne imiona: młodzież, która niemi obarczona, zupełnie pozbawiona potrzebnej siły do ich udźwignienia; nawet wyobrażenia nie mają, co godność jaka bądź, a dopieroż co szlachetność najlepszych i najdzielniejszych (αριστοσχρατος)! Szynk z jednej strony, a kameriunkrostwo z drugiej i ślepa bezwiedza z trzeciej ignorancja nieskończona — oto ich piętna! Wszyscy ożyją, da Pan, co w niebie, ale oni, i to mi łzy wydziera, oni nie!

Rozradowało mi duszę, że Tobie znikomą choćby mogłem przynieść pociechę — tę, o której mówisz, że w szufladzie Twojej leży405. Ta idea moją wiarą, moją nadzieją, moją miłością! Bez niej zdechłbym, z nią żyję! Ani myśl, by żywot nasz przeminął, a my nie oglądali bożej sprawiedliwości; choćby jej zaczątek ujrzymy! Wszystko, nad czem tu płaczę, to ostatnie łzy. Może indywidualności nasze, przecierpiawszy mąk tyle, zniszczeją, rozłamią się, ale nie rzecz sama, nie opatrzny jej koniec. Indywidualność, czując, że sama w proch się rozsypuje, nieraz smętnym wzrokiem pociąga po świecie i marzy, że to nie ona, ale świat! Jednak idealny duch, co w jej piersiach żyje, upomina ją i mówi: „To ty, nie miłość twoja, umierasz”; a wtedy dobrze się robi, wtedy nieba przyszłości się roztwierają. I ona, ta, którąśmy kochali, nieśmiertelna, stoi tam, z łez i krwi dusz naszych świeża, młoda, piękna! Przecież i my nieśmiertelni za grobem, więc i my spojrzym w jej oczy niebieskie, kiedy i świat w nie patrzyć będzie! Boży duch nas nie opuści za grobem, jak nieraz opuszczał tu, porwie nas i postawi przed ukochaną naszą, a Ona nam powie: „Dziękuję wam, żeście żyli i umierali w miłości mojej”.

Bez takiej wiary, bez takiej idei życia nie ma, a z taką i śmierć sama nie przestaje być życiem. Więc jakżeż nie wierzyć?

Musim być smętni, bośmy ludzie, bo ciało mdłe, ale zarazem będziemy niekiedy uweselonymi: bo duch ochotny, choć ciało mdłe, a duch boży w nas i w naszych i w sprawie naszej, która nie przypadku trafem zdarzyła się przy końcu jednej z epok ludzkości, a początku drugiej. Trup nasz, to most przejścia dla ludzkości. Gdy na drugi brzeg się dostanie, wstaniem żywi A wiecznie wiedzmy i czujmy, że, gdzie niesprawiedliwość piekielna, tam musi boża sprawiedliwość się objawić; gdzie ludzie nie umieli kochać, tam Bóg pokocha — inaczej pękłoby universum406!

17 maja. O mój zacny i drogi na zawsze Adamie! Nam się dostał kielich podobny temu, który do ust chrystusowych na Oliwnem wzgórzu anieli przynieśli, kielich, przed którym cofnął się Syn Boży, bo kielich nieskończonej boleści! Jednak nie czarty, ale anioły go przynosiły; i z nami to samo: anioły też i nam go podają, bo, gdy ostatnią kroplę jego wychylim, zbawieni będziem i my, i człowieczeństwo tej epoki nowej. Zwątpienie o wszystkiem, oto ostatni znak, najwyższy ból męki naszej! Rozdzielili nas ci, których imię przekleństwem: brata od brata, syna od ojca i ojca od syna; rozdzielili, rozdzielili i ciała ich, i serca ich, i dusze ich! A to wszystko jedna wielka męczarnia, którą musimy świat i ludzkość ocalić, zbawić, podwyższyć, w nowe okręgi wznieść! Znam, o, znam to wszystko! Ale bądź pocieszon, Adamie! Wszystkie ofiary, czy po tej, czy po tamtej stronie, wszystkie jedno mają znaczenie: wszystkie cierpią i cierpieniem dokonywają bożego zamysłu o nas, przyśpieszają rozwiązanie walki olbrzymiej. Wszystkie, wszystkie odnajdą się; pokaże się, że wszystkie, miano pozór zewnętrzny, były narzędziami do jednego dobra, do jednej piękności. I na mogile tych, co pod Kaukazu górami legli, napisze kiedyś anioł polski: „I oni też za mnie”, bo bez nich nie byłoby tam apostolstwa duchowego Polski, idea Polski nie rozchodziłaby się i wszystko by martwem zostało! A tak od północy na południe, jako świat wielki, wszędzie w żyłach świata krąży krew, myśl nasza — i pora się zbliża i będzie świt!

Pamiętasz słowa boże: „Kto zachowa duszę, straci ją; kto ją straci, znajdzie ją”. Otóż Austria ją zachowała, Anglia zachowała itd., itd. — stracą ją, a my ją stracili, więc odnajdziem ją. Przyszedł czas już nie tylko do indywiduów, ale do narodów też i do całej ludzkości stosować słowo i przepis chrystusowy. Jeden Bóg i jedno prawo i prawda jedna! Dwóch nie ma ni być może. Przyłączam Ci tu w tej wierze, w tej nadziei, w tej miłości napisany Psalm; schowaj go do szuflady, niech leży obok siostry407.

Przyłączam też i weksel ten: racz tysiąc franków przesłać tam, gdzie wprzódy, ruchomej łódce kozackiej; resztę zaś, proszę Cię i błagam, zachowaj na wszelki przypadek w tejże samej szufladzie, a to, by mi ulżyć troski i strapienia, bo niedawno przez niemałe przeszedłem, myśląc, że będziesz musiał wyruszyć z miejsca, a nie mając żadnej sposobności przesłania Ci czegośkolwiek. Chwała Bogu, żeś się utrzymał na Kolmarku, ale takie „chybił, trafił” może się ponowić, a ja znowu będę niepokoić się sercem całem; pozwól więc, by moja niespokojność leżała u Ciebie. Szpilkę też niedawno z kilku słowy Ci przesłałem; jeśliś jej nie odebrał, to odbierzesz. Tłumaczenie też Dziewicy Orleańskiej tu przyłączam. Żaden język europejski podobnego nie ma; pomyślisz, że Szyller pisał po polsku, a wiem, że lubisz tę tragedię, i kto by z nas jej nie kochał, kiedy jakby dla nas pisana, dla nas na dziś! Niech Marysia ją przeczyta408!

Jeszcze tu przydam uwagę, Adamie. Racz tak uczynić, by Czajka409 do własnych rąk dostała te tysiąc franków, nie zaś przez innych, którym się wydaje, że mogą zmieniać przeznaczenie przesyłek. Zrozumiesz mnie łatwo!

19 maja. A zatem już trzeba list zamykać, bo odjeżdża ten, kto ma go wziąć. Żebyś Ty wiedział, jak mi rzewnie, smętno na duchu, jak mi wszystkie moje przeszłości z wami, o ukochani, tu i owdzie po zielonym świecie młodości, po Apeninach i Alpach, morzach i jeziorach, śnią się i wołają, z grobu teraźniejszego wołają mnie nazad do siebie. Rok temu jeszcze, o tej porze wiosennej, byłem z Jerzym Lubomirskim w Szwajcarii i w Sabaudii, żyłem od dnia do dnia śród przepychu stworzenia, śród gór niebotycznych i kwiecia, u stóp kwitnącego, i słowików, śpiewających wszędzie naokół. Piłem po raz ostatni uniesienie życia z kielicha natury, zda się, całe widnokręgi błękitu wychylałem, a teraz wiosny już nie ma dla mnie, nie ma, nie ma! To straszne uczucie — bezwiosenność na ziemi. A gdy obok tego braku wiecznego zaczną wracać wszystkie wiosny zbiegłe i tańcem zakonnic w Robercie410 otaczać ducha, skrępowanego w grobie, kiedy życie rwie się i rwie i pierś nadaremno rozrywa — o mój Adamie, nie wiem, jak to nazwać, ale to męczarnią!

Owa pora i Tobie niegdyś wiosennością się przymilała. Pamiętasz ten karnawał? Widzę Cię jeszcze kroczącego śród rzymian z tą ochotą młodzieńczą, z tym zapałem, którego braku nic nie wynagradza piersiom ludzkim! Jest to tchnienie życia skądsiś, z niebios, które ciało i duszę jednym duchem potężnym, lekkim czyni. Zdawałoby się, że się nigdy nie umrze, a teraz zdaje się, że się już umarło. Do obaczenia, mój drogi, drogi i raz jeszcze drogi Adamie! Wierzmy i miejmy nadzieję! Kiedy zdarzy się sposobność, pisz! Ściskam Cię z wszystkich sił serca, które Twojem jest na zawsze. O Konstanty! Meliorem, meliorem elegit411! to też umierał z wolą wyzdrowienia!