244. Do Delfiny Potockiej

1845, Builar, 23-go augusta425 z rana

Najdroższa, najdroższa moja Dialy! Chcę, droga, byś miała wyobrażenie ruchu tego niemiecko-katolickiego (tak się sami przezwali), który przez Czerskiego i Ronge426 poczęty, tj. raczej objawiony dotykalnie, (gdyż poczęty był w umysłach od dawna i popierany co dzień nadużyciami jezuitów), teraz coraz bardziej się rozszerza, wszystkie miasta niemieckie napełnia i, mieszając się do polityki, przywiódł do tego, co się stało w Lipsku. Zupełnie to to samo, co w Szwajcarii, co we Francji, co w Towiańszczyźnie, oburzenie przeciwko jezuitom, przeciwko martwej literze. Dążenie do podstawienia jej ducha żywego, konieczne przedsięwzięcie, by religia nie była, jak dotąd, oddzielona od polityki, i by księża stali się obywatelami działającymi, czynnymi, zwołującymi meetingi ludowe i przez te meetingi obieranymi, jak niegdyś w pierwszych wiekach chrześcijaństwa. W sferze hierarchii duchownej zupełnie to samo przejście, jak w sferze wyobrażeń politycznych od monarchii absolutnej Ludwika XIV do 89-go roku. Masz tu wyznanie wiary tych niemiecko-katolików, złożone i objawione w Schneidemühl — podobne zupełnie do nicejskiego Wierzę w Ojca itd. z następującemi jednak różnicami: opuścili pod Duchem św. „wierzę w obcowanie świętych” — opuścili najszerszy, najpiękniejszy, najwspanialszy, najbardziej humanitarny dogmat Kościoła rzymskiego, bo na nim zasadza się jedność światów wszystkich, jedność wiążąca umarłych z żywymi, jedność czyniąca, że umarłych zasługi wpływają na losy żywych. Towiańszczyzna to utrzymała owszem i bardzo się nad tem rozwiodła, lecz oni opuścili, czemu, łatwo się domyśleć, bo na tej zasadzie oparte były wszystkie nadużycia papieskich indulgencji, które spowodowały Lutra reformę i protestantów dotąd oburzają, więc, dążąc do przyciągnięcia do siebie protestantów wszystkich, ten punkt odrzucili. — W tem znakomitego dopuścili się głupstwa jako rozum, bezsercowatości jako uczucie. Wszystkie 7 sakramentów przyznają, tylko w sakramencie pokuty nie chcą mieć spowiedzi usznej; przytomność rzeczywistą ciała i krwi Pańskiej wyznają, ale wzorem husytów chcą, by lud, jak ksiądz, pod obiema postaciami Pana przyjmował. Dalej, czyśćca według nauki rzymskiej nie przypuszczają, ale wnet dodają: „Ale wierzym, że znajdzie się w domu Ojca naszego niebieskiego wiele mieszkań, zarazem wiele stopni, wiodących następnie do doskonałego widzenia Boga”. O piekle ani wzmianki, zatem czyściec i piekło już tem samem przemienione w owe stopniowe pomieszkania, których wiele w domu Ojca niebieskiego. Stąd do metempsychozy uznania i pół-kroku nie masz. To im się udało. Dalej, jak obaczysz, twierdzą, iż modlitwy żywych mogą się zdać umarłym, bo: „wyznajem, iż ci, którzy nie zasłużyli na ziemi na zupełne zaraz po śmierci oglądanie Boga, będą musieli przejść przez te wszystkie stopnie, wspomniane wyżej”. Lecz zarazem dodają, iż umarłych modlitwy nie mają żadnego wpływu na żywych, czyli po drugi raz w tem miejscu niszczą dogmat obcowania świętych i najwyższe głupstwo bredzą, bo, jeśli my, żywi, niedoskonali i ułomni, możem prosić za umarłych, czemuż by umarli, choć jeszcze nie doszli do widzenia Boga, nie mogli prosić za nas i za ludzkość, w końcu czemuż by ci, co doszli do Boga, nie mogli sobie nas przypomnieć u stóp Jego i kochać nas i prosić za nas. Ten, za którego ja mogę się modlić, może się i za mnie, bo modlitwa, to spotkanie się rozdzielonych we wspólnym pozostałym im środku słonecznym, w sercu Boga, i na tem właśnie miłość wspólna światów wszystkich zależy! Co zaś do urządzenia świeckiego duchownej hierarchii, żądają zupełnego oderwania się od biskupa Romy, zgromadzeń ludu ciągłych i obioru na nich księży i biskupów, a od tych księży i biskupów, przez lud obranych, żądają, by wychowywali lud do coraz wyższych celów, by zrozumieli, co tryumf Chrystusa na ziemi, co Królestwo Boże, co narodowość wielka niemiecka, by stali się przewodnikami narodu swojego do bram przyszłości, słowem, żądają, by dopełnili wszystkiego, czego Quinet się domyśla i chce, co twierdzi, że żołnierze Rzeczypospolitej apostołowali i wybagnetowali po świecie. We Francji żołnierz to uczynił, dopełnił, w Niemczech ksiądz, kapłan prawdziwy, ma tego się podjąć i to dopełnić bez rozlania krwi. W tem najlepiej odbita różnica duchów obu tych narodów, francuskiego i niemieckiego. W Niemczech naturalnie, że to się podobało niezmiernie. Wzywanie do zgromadzeń, mających obierać księży swych i takich księży, z których każden ma być według tego pojęcia O’Connellem, poruszyło wszystkie umysły. Mnóstwo katolików i protestantów na tę wiarę przechodzi, bo ta wiara niesie z sobą ich życzeń wszystkich, życzeń, wspólnych i katolikom i protestantom, dopełnienie! Ta wiara jednoczy religię z polityką, każe księżom, by obywatelami i trybunami się stali, by przestali brać pieniądze za msze, chrzty, pogrzeby, itd., itd., by się utrzymywali tylko ze składek, by mowy miewali do zgromadzonego ludu, jak w Irlandii O’Connell, by się zawsze trzymali strony postępu i wszelkim sposobem walczyli despotyzm i jezuityzm! A cóż to wszystko, jeśli nie dążenie wieku, wpojone w religię? Dlatego to Ronge i Czerski, choć słabe indywidualności, stali się bohaterami, noszonymi na rękach tysiąców, i w ich imieniu już zaczynają się bunty, hałasy, ruchy rozmaite, których końca trudno się domyślić. Cała rzecz Lipska z tego poszła. Książę Jan wychowuje dzieci swe u jezuitów, sam strasznie ich kocha. Rząd saski niedawno, za jego wpływem, zakazał zgromadzeń nowokatolicznych. Wtem książę Jan na przegląd wojska przybywa 12-go au-gusta do Lipska, wieczorem serenadę mu lud daje, 30 000 ludzi na plac przed jego mieszkaniem się zgromadza, zaczynają muzykę, — wtem ta muzyka niby na cześć jego się przerywa, jednym głosem te 30 000 zaczynają śpiewać Lutra pieśń, podobno tę, co w Hugonotach. Żeby byli przestali na tem muzycznem ducha swego oświadczeniu, nic by złego nie było, ale niektórzy, śród śpiewu tego tysiąców, zaczęli szyby pałacu tłuc kamieniami. Wtedy to do nich strzelono, 9-ciu zabito, wielu rannych padło, a w nocy książę uciekł do Drezna. Całe miasto odprowadziło te 9 trumien na cmentarz, — i dotąd trwa wielkie poruszenie w niem, nie tylko w nim, ale w Prusiech całych. Rząd zakazał Rongemu i Czerskiemu ruszać się z wyznaczonego każdemu z nich miejsca. Zatem widzisz, jak ściśle ta reforma religijna złączona z politycznemi myślami i ruchami. Powtarzam Ci, zupełnie to samo, jak to, co się dzieje we Francji i Szwajcarii przeciw jezuitom. Najumiarkowaniej dzieje się we Francji, bo tylko mocą słowa, najszaleniej w Szwajcarii, bo mocą karabinów i mordu, średnio w Niemczech, bo dotąd mocą reformy religijnej, ale przyjść może do ruchów niemałych. Cóż tymczasem Roma i jezuici czynią, by się ratować? Rząd papieski spodziewa się nowego wylądawania koło Ancony Giovine Italia i znów gotuje sądy, galery, rusztowania i rozstrzały — w Lucernie Padri nie myślą ustępować, w Niemczech grzmią klątwy i ekskomunikacje przeciw rongistom, i starań pełno jezuickich, by rządy zakazały im wolności obrzędów! Nie tak, nie tak działa, kto zwyciężyć ma, nie takiemi sposoby się zwycięża. Duch, wiara, miłość zwyciężają, ale nie opór i zaślepienie i okrucieństwo. Wszędzie, wszędzie dwa te stronnictwa gotują się do boju. Żadne z nich całej prawdy nie ma. Prawda wyżej, prawda zstąpi, gdy one się wysilą i przesilą w nadchodzącej walce. Smutno, smutno mi nad światem, co się zbiera do boju.

Zapomniałem jeszcze o dwóch punktach rongowego wyznania. Ogłasza bezżenność księży za podstawę najgłębszego ich zepsucia, żąda ich żenności, po wtóre wygluzowania języka łacińskiego, niezrozumiałego ludom, i przyjęcia języka niemieckiego i innych narodowych do obrzędów religijnych. Chce, by się Powszechny Kościół składał z narodowych kościołów. W czem jest słaby i stronny, to w ciągiem krzyczeniu na wszystkich papieżów, jakby niektórzy z nich nie byli świata ocalili. To samo republikanie czynią, gdy krzyczą na Napoleona. — Jednostronność, a ona wszystko psuje i gubi!

245. Do Delfiny Potockiej

Halla, 24 augusta 1845

Jeszczem w Gotha dostał innych broszurek nowokatolickich, i z nich kilka nowych szczegółów Ci przytoczę. W dalszym rozwoju rzeczy uznali tylko dwa sakramenta, chrztu i ciała i krwi Pańskiej, za rzeczywiste sakramenta, wszystkie zaś inne za symboliczne tylko znaki, nie zawierające żadnej siły nadnaturalnej, ale potrzebne do obrzędu Kościoła. Takim sposobem wszystkie zachowali, te pięć pozostałe, jako ceremonie. Co mówią o małżeństwie, Ci przesyłam, bo tam kilka myśli pięknych; usznej spowiedzi nie nakazują, jako nakaz ją odrzucają, dodając jednak, że, kto chce tak grzechy wyznawać przed kapłanem, niech czyni, i mówią, że tem daje piękny przykład pokory chrześcijańskiej. Uznają za rzecz naturalną, godziwą, dobrą, używać imienia świętych jako wspomnienia wielkich duchów, ale za pogańską, czcić ich jako bogów. Relikwie tyle zachowują wartości, co pozostałe nam przedmioty po drogich osobach, lecz pogańską rzeczą wierzyć, że same przez się mają moc cudowną. Przy spowiedzi nie zewnętrzna moc księdza rozgrzesza, ale własny, wewnętrzny, wzbudzony żal. Przyjmujący Przenajświętszy Sakrament: amalgamiert sich mit dem Herrn nicht körperlich, sondern indentificiert sich mit Ihm geistig427. Nie idzie im już o to, by była hierarchia księży, von Priestern, ale żeby cały lud chrześcijański stał się priesterlich428. Zatem każda gmina obiera radę z starszych złożoną, presbyterowie pierwszych wieków, bo po grecku presbyteros znaczy „starszy”. Zarazem gmina obiera sobie kapłana, którego nazywają Duszostróżem, Seelsorger! On chrzci, bierzmuje, poślubia, namaszcza ostatniem pomazaniem itd., itd. Starsi ostrzegają go, jeśli źle się prowadzi, i upominają. On i starsi radzą z gminą o religijnych potrzebach, układają obrzędy itd., itd. On żyje ze składek gminy, a za obrzędy i msze, i sakramentów udzielenie nic nie bierze na to, by „rzemiosłem przestało być kapłaństwo”. Widzisz z tego wszystkiego, że co do dogmatu poszli średnią drogą między katolickiemi a protestanckiemi. Wiele zachowali z katolickich, a od protestantów wzięli odrzucenie papieża i uznanie pisma świętego za podstawę wszelkiej wiary. Tak jeszcze mówią: „Jedynym naszym Panem uznajemy tylko Jezusa Chrystusa i na ziemi zastępcę Jego, Ducha Świętego”. W innem miejscu głośno wyznanie wiary z ołtarza przez Rongiego czytane zawiera następujące słowa: „Wierzym w panowanie Ducha św. na ziemi”. Oto wszystko, com mógł tylko nagromadzić Ci o tej nowej reformie katolickiej, która zrazu wyglądała mnie na nic nie znaczącą i nikłą, ale która teraz coraz bardziej się rozplenia i, osobliwie poparta swą demokratyczną formą, może wydać skutki niepowszednie i rozłożyste. Jezuici najwięcej się przyłożyli do jej obudzenia niesłychanem zaślepieniem i ujarzmianiem coraz cięższem ducha w niższem, katolickiem duchowieństwie. Czyś nie uważała, droga Dialy, jak w Perezie Migneta429 charakter Filipa II-go i czyny jego w Arragonie podobne do charakteru Ferdynanda V i do czynów jego w Tunis. Takie same najście Arragonu, taka sama amnestia, złożona z samych wyjątków itd., itd. Perez zaś sam trochę do Jegomości podobny, wszak prawda? Jegomość pokłócon z Filipem II, uciekający od niego, po zamordowaniu Escovada z jego rozkazu. Chciałbym był to własnemi oczyma oglądać.

Otóż wczoraj rano z Butlar, dziś rano z Halli piszę do Ciebie, a przybyłem za późno na kolej żelazną, muszę czekać do jutra do 7-mej z rana, o 12-tej będę w Berlinie, i do Wierzenicy zaraz wyruszę. Lipsk ominąłem. Zmęczonym strasznie podróżą; już to szósta noc od Bouderot, przebyta w koczu. Znów biednemu Janowi nogi popuchły. A Ty gdzie? Co Ty robisz, Dialy? Ty pewno w Dieppe teraz! O Boże mój! Boże mój! Niedawno tak razem, a dziś tak daleko nam do nas! Dziwna to rzecz ta przestrzeń! O moja Dialy, moja Ty najdroższa, żebyś Ty wiedziała, ileś mi szczęścia wpoiła do serca tym listem Twoim zawczorajszym. — Jak Quinet mówi, że rządca powinien dać się en pature spirituelle430 rządzonym, tak ja bym chciał Tobie się dać, chciałbym, by duch Twój pożarł ducha mego, wszystko moje, byleby Tobie było spokojniej i lżej, i mniej łzawo, i nie tak to serce Twoje chorobnie uderzało. Na wszystkie strony modlę o Ciebie do Boga, do ducha matki Twojej, do Ciebie samej. Moja droga, najdroższa Didysz, czy Ty się nie znudzisz piciem tej wody, czy nie za mało jej wypijesz? Dotrwaj, jeśli skutek dobry, jeśli nie czujesz pogorszonego stanu kongestii sercowych. Wszystko będę czynił, by jak najprędzej być znowu z Tobą. Mnie życia ni spokoju nie ma, gdy nie z Tobą. Wszystkie moje umysłowe potęgi zdychają, a w sercu, w sercu taki brak, taka tęsknota, taka bojaźń, by się Tobie co złego nie stało! Do obaczenia, do obaczenia, do obaczenia, o Ty najdroższa, Ty. Mógłbym się podpisywać Tobie nie „Zygmunt Twój” ale „Twoja św. Teresa”, bo czuję, że tak ogromnie, tak wiecznie, tak nieskończenie Cię kocham. Niechbym tylko mógł przynieść Ci spokój i pociechę. — Ręce i stopy Twe całuję i zarazem włosy Twoje, które mam przy sobie. Do obaczenia.

Twój teraz i na wieki Zyg.

246. Do Delfiny Potockiej