Twój.

252. Do Stanisława Małachowskiego

1846, Nicea, 4 stycznia

Drogi mój Wojewodo! List Twój odebrałem z dwudziestego dziewiątego grudnia i serdecznie zań Ci dziękuję. Bądź łaskaw zawarty tu zaraz oddać Gaszyńskiemu, który mnie prosił, bym na ten raz na Twoje ręce go posłał, bo niepewny mieszkania, ile że w tym liście drzemie i weksel.

O Królestwie nic a nic nie wiem. August i principino441 umilkli. Czy im się wydaje, żem ja bardzo szczęśliwy? Nie mogę pojąć — tymczasem nic a nic. Biedny Henryk! Przyszła kreska! Hodie mihi, cras tibi442. Prawdziwie tą razą Markiz Scapavia pokazał się godnym markizowstwa swego. Co tylko wiesz, mój drogi, napisz mi, nawet zaczynam się mocno niepokoić o Augusta; łatwo w dziurę wpaść, choć na drugiego, nie na Ciebie czyha w tamtych stronach.

Te panie443 dziękują Ci serdecznie za przesłane życzenia. Mój ojciec w wigilią nowego roku dostał straszliwej gorączki, przeziębiwszy się na spacerze, odbytym z synową. Przez trzy dni męczyłem się nieznośnie w okrutnem przerażeniu, by to nie była zgniła gorączka; ale dzięki Bogu lepiej się ma, choć jeszcze w łóżku leży. My wszyscy, ilu nas tu, niedobrze się mamy. Jam kompletnie się roznerwował i zgłupiał. Nie ma, jak być z Tobą, Wojewodo, w Ο Campów Elis444, lub sześcioma końmi udawać króla pruskiego w bramach Strasburga, ale nie tych, co wiodą ku Kehl, bo wtedy znowu źle!

A więc papież widział papieża i uścisk dwu-papieski widziany był w Watykanu sali445! Dziwny to potwór stanął przed oczyma patrzących: z dwóch papieżów jeden kształt związany i zwikłany razem, jakby dwóch braci Syjamczyków, nienawistnych sobie, a spojonych tą samą arterią: władzy świeckiej. Zobaczysz, co się stanie: oto będzie zbliżenie się tych obu, i Piotr pochyli się jeszcze bardziej w mniemaniu ludzkiem przez ten związek, i u nas, gdy przyjdzie napomnienie od stolicy apostolskiej, by szanować władzę, odpadnie ostatecznie serce od kopuły pękniętej446. Anti-Christa przybył do Romy, by w przepaść, dla się zgotowaną, i starca447 pociągnąć. Wszystko, co ma się skończyć, kończy się tak.

Co tam się dzieje, co, na równinach, kędy niedawno byłem? Ile to płaczu i zaguby i mąk niedosłyszalnych za grubemi ścianami twierdz! Gdy się rzeczy zbliżają do zamierzonego końca, powstaje coś okropnego w świecie! Noc, poprzedzająca wschód nowych słońc, zwykle bywa niewymownie straszną i czarną!

Mowa pana Adama do księcia Adama, o panu Andrzeju448 w dzień św. Adama, nie pocieszyła mnie wcale. Coraz bardziej słychać, że pan Andrzej, nim się wyprawił na proroczkę, natchnienie wziął w stolicy lodów. Bądź co bądź, koło zaczarowane nie pękło dotąd dla pana Adama, a póki nie pęknie, duch się jego nie wyzwoli i na nowo nie zacznie działać. Gdy się znowu wyzwoli spod jarzma, o to się bardzo lękam, by nie podeptał zarazem i fałszu odkrytego, i wielu prawd, do których się dostał podczas trwania tego snu magnetycznego. Czy nic nie wspominał ci o Ps.449? Jeśli się z nim widzieć będziesz, nawiedź na to rozmowę.

Powiedz mi, czy mam do Juliusza450 napisać? Jak sądzisz, czy mi odpisze? Może stałem się dla niego mikroskopicznem żyjątkiem, niegodnem przerywania mu jego medytacyj. Jednak rad bym listownie się z nim rozmówić. Izydora451 uściskaj! Jeśli hypertrofią serca ma, mogę mu służyć tem samem; długo to trwa, nim zadusi.