Mój najdroższy! List Twój z 5-go marca odebrałem i w tej samej chwili list od Jerzego ze Lwowa z 1-go marca, mówiący, że „dotąd żyję, ale los okropny spotkał wielu. Druga koliszczyzna, a z tych samych źródeł płynąca, co pierwsza. Tu sąd doraźny zaprowadzon i pod jego opieką żyjemy, szczęśliwi, że nikt z familii nie przeszedł przez katusze nie do opisania, które drugich tylu spotkały — chociaż nie wiedzieć jeszcze, czy im zazdrościć nam nie będzie trzeba?”.

Otóż na kopercie data 2-go marca — Lemberg. Czyż to list z aresztu? Nie sposób — naprzód zasadą austriackiego rządu: Iusticia regnorum fundamentum460, więc nie aresztowałby zupełnie niewinnego, który się wiecznie zdaniem swem i czynami opierał wszelkiemu brudowi, szaleństwu, zaślepieniu, świństwu. Zdaje mi się, że to zupełnie fałszywa nowina.

Twoje listy tę mają przewagę nad mojemi, że mnie w dziesięć dni dochodzą, bo z układu poczt pruskich nie wypada im przez Wiedeń iść. Moje przeciwnie: z układu poczt sardyńskich, dość nielogicznego, koniecznie przez Wiedeń przechodzić muszą, więc dopiero za dwanaście dni lub trzynaście Ci się dostają. Jednak, skorom Twój list i tę nowinę przeczytał, natychmiast pomyślałem, co należy czynić w najgorszym razie i do tego się wziąłem ochoczo, choć niezmiernie chory jestem i, jak Ci już mówiłem, z łóżka nie wstaję.

W tych dniach o przedłużenie paszportu się postaram. Wolę jednak ten list posłać przez Paryż. Trzeba go do Wojewody zaadresować — zatem, jak Ci mówię, napisałem dziś zaraz do pana Adama461 w Wiedniu, by, jeśli prawda, że Jerzy zatrzymany, poszedł zaraz do kobiety pewnej, co uchodzi między nami za wszeteczną i szpiega, ale wielki wpływ ma, i działał na nią, jak się działa w podobnych okolicznościach. Jednak, sądząc z listu Jerzego, niepodobna myśleć, że aresztowany. Mój drogi, drogi, drogi mój! Dzika to bestia lud rozpasany, a do tego schizmatycki. I Tyś przewidywał — tak, ale i mnie tego nie zaprzeczysz, żem także przewidywał i przewidział to wszystko. Okropnie, okropnie! Trzeba się nam koniecznie obaczyć, Auguście. Czy tu nie przyjedziesz? Ja taki chory, że się ruszyć nie mogę. Pisałem do Ciebie niedawno, przed 3-ma czy 5-ma dniami, a przez Wiedeń. Mówiłem Ci wtedy, że Emmy wybiera się za mąż, ale podobno jej mąż przyszły zabity przez chłopów w Galicji, więc jeszcze panną zostanie i może starą panną. Boże mój! Byleby tylko nic z obrzydliwości tej wielostronnej nie spadło na Jerzego!

Czy Ci się podobały te 10 reńskich za głowę? — Po turecku. — Robert Cyprian by powiedział: Ideé orientale462.

Mój Ty najdroższy! Pisuj jak najczęściej! Wszystko, co tylko dowiesz się o Jerzym, pisz! Jest u mnie gotowych 100 000 fr., gdyby trzeba je dać na ratowanie jego. Pamiętaj Auguście, w złym czy dobrym losie, że zawsze i wszędzie jestem Twoim. Kochaj mnie i wierz, że Cię kocham. Dziś więcej pisać nie sposób. Pisz, czy możesz tu przyjechać!

Twój Z.

258. Do Stanisława Małachowskiego

Nicea, 20 marca 1846

Mój drogi! List Twój z piętnastego marca odbieram w tej chwili. Donoś mi o wszystkiem z rozwagą! Tu może pod despotycznym rządem nie czytają, ale tam, pod konstytucyjnym, niezawodnie czytają. Eksprofesory, gdy uchwycą panowanie nad państwami, a do tego za pośredniczki przybiorą księżne wielkiego świata, nie wątpię, że się umieją puszczać na takowe figle.