Rad jestem temu, że Cię doszła moja Hierozolima463. Wątpię, by teraz zdała się na co; jeśli jeszcze by zdała się na co, to i owszem: klęknąć i pomodlić się u tego świętego grobu było zawsze marzeniem mojem.
Dziś przez odjeżdżającą stąd Sapieżynę Leonową przesyłam Ci mały pugilares nicejskiej roboty, bo musisz mieć teraz dużo papierów do chowania i układania. Jutro lub pojutrze prześlę Ci list, z którym postąpisz wedle mojej prośby. Dziś dołączam list do Augusta464, który raczysz rzucić na pocztę, nic nie płacąc, bo do Berlina nie potrzeba. Jeśli ujrzysz Konstantego, do któregom pisał wczoraj, powiedz mu, że papier Macquet wczoraj wieczór odebrałem.
Zdrowie moje zaczyna się diablo rozstrajać, od dni dwudziestu żyję w ciągłym ukropie, krew moja zmieniona w ołów roztopiony, ciężka a w piekle gotowana zarazem.
Czyś udzielił siostrom listów Orcia465? Oczywiście, że August mylną wieść powtórzył, i że wcale nie aresztowany.
Od dni kilku co dzień piszę i po dwakroć nawet pisuję do Ciebie.
Co mnie zagryza, to to, że emigracja tak się swarzy. Czyż demokraty pozbawieni pojęcia narodowości? Czyż tak już zaprzęgli się w małpiarstwo doktryn francuskich, że nic ich odwołać do czystej myśli polskiej nie zdoła? Doktrynery takie wolą teorię swą, niż życie i życia wypadki żywe. Miękkość to słowiańskich umysłów, naśladować tylko umiejących, a nigdy tworzyć. Kto nigdy nie tworzy, kto nigdy z własnego natchnienia samoistnego nie działa, ten nie żyje, ten nie zwycięża. Doktryny nie ma absolutnie zbawczej. Trzeba umieć w pewnych razach uchwycić konieczność położenia i według niej postąpić. Biedne głowy, przerobione na karb francuskiej rewolucji, jak gdyby jedna tylko rewolucja mogła być na świecie, zawsze ta sama, nigdy w innych kształtach. Głupi oni dotąd. Ale, jeśli przeszkodzą jedności emigracji i wydadzą ją tem samem na pośmiewisko i wzgardę świata w bieżącej wyrocznej chwili, to winnymi się staną, ciężko winnymi, i historia o nich powie, że zmarnowali jedną z ostatnich sił zbawienia, pozostałych Polsce.
Twój.
259. Do Konstantego Gaszyńskiego
Nicea, 20 maja, 1846
Odebrałem list Twój z szesnastego maja. Cieszę się bardzo, widząc, żeś znalazł kogoś, z którym Ci miło i po przyjacielsku. Lepsze we dwóch przechadzki pod drzewami, niż klub, pełny dymu i różnorodnych opinii.