August509 pisał mi, że się zatrudnia Twoim interesem i rozmaite ku temu kombinacje marzy. Rogier w Księstwie, milczy i ze mną, ale o danem przezeń słowie ani wątpię. Krótko piszę, bo każda litera stara się mnie pod stół obalić. Wszyscy, którzy czytają „Ojczyźniaka510”, odchwalić się nie mogą, tylko się marszczą i frasująza napotkaniem onych dwóch frazesów, które im chwilowo niesmacznemi się wydają, i dopiero ochłonąwszy, dalej ciągną i znów im dobrze i miło! Ściskam Cię sercem całem, przywiązanem w pełni. Wkrótce znów posłyszysz o mnie. Powiedz mi: a co z Chowanną się stało? Czy uniknęła stosu?
Twój
Heidelberski
Augustową myślą jest, by utworzyć ze składek, ale już znakomitych, pewnych, corocznych, licznych, jakoby zakład, mający zastąpić brak uniwersytecki. Dopiero by z tego środka opłacane bywały rozmaite rzeczy, wieloliczne, a śród nich i owe 1000 talarów, o których wiesz. Czy się uda? Bóg wie! Lecz czy tak, czy owak, licz na Boga, który nigdy zacnych nie opuszcza.
Doskonaleś powiedział, że katolicyzm nie idealny, ale transcendentalny. Zaślepieniem prawie wszystkich katolików jest go mieć za idealny. Platoński idealizm, w poprzek rzuciwszy się katolicyzmu, taką barwę mu nadał, a z tą barwą własne jego dogmata (np. zmartwychwstanie ciał) wciąż się sprzeczają. Ale cóż zrobisz z ludźmi, którzy ci wiecznie o katolicyzmie prawią, a sami go nie umieją? Nieśmiertelność myśli oderwanej, czystej, nigdy nie była ni jest w katolicyzmie, raczej u protestantów; tymczasem najzażartsze katoliki zawsze z nią występują. Biedni ludzie! Wiesz, Twój całokształt filozoficzny jest arcykatolickim, tylko, że w tonie filozofii, nie religii.
272. Do Stanisława Koźmiana
Lipsk, 1847, 10 novembra
Mój drogi! Dieu dispose511. Oczewiście myślałem, że będę w Heidelbergu dziś — a tymczasem, otom w Lipsku a za cztery godzin w Dreznie. Eliza mnie tam wezwała, kiedym ją wzywał do Heidelberga. Lecę koleją od Akwisgranu od 3-ch dni i zabitym na nerwach i muskułach. Trudno bardzo mi było fanty wieść Tobie, bo ich jeszcze nie było wypranych — dopiero ścierki ich512 są u mnie, i to jedna, ale pewno ono zwierze, co kuzynkiem zająca513, a które zajadają Francuzy, nie omieszka ojcu dzieciaczka zaraz przesłać. Odpisz mi zaraz do Drezna, mój drogi, poste restante. Nic nie wiem, ale przewiduję, że tylko do 15-go najdalej zabawię, że potem trza się będzie puścić ku Włochom, odprowadzić Elizę aż do Romy — i wrócić na cholerę, która w one czasy zapewnie już sobie z Petersburga do Warszawy przypochodni. Mój ojciec nie chce wyjeżdżać, a zakazuje mnie do siebie przyjeżdżać — ale takie zakazy ojcowskie nic synom nie znaczą. Mam prośbę do Ciebie, drogi. Zawiadomię Cię za parę dni, gdzie i jak jadę — i będę Cię prosił, byś mi donosił jak najpewniej i najpilniej, co się z cholerą dzieje i czy pochód rozpoczyna ku Warszawie. Na tych albowiem wiadomościach serce moje będzie wisiało i obowiązek. Zatem nic mi nie kryjąc, jak najserdeczniej i najprawdziwiej ostrzeżesz mnie, bym zawsze miał czas powrotu. Z gazet człowiek albowiem późno się dowiaduje o pierwszych objawach gdzie zarazy, a ojciec będzie taił przede mną. Ty w Berlinie doskonale zaś wiedzieć będziesz, jaką drogę ta fatalność obiera.
Zdaje mi się: że Adasia Szczęśliwego, jak piszesz, jeszcze spotkam. Więc powiem mu, coś kazał, byleby szczęście go głuchym nie uczyniło. Jeszcze raz Scapa i Erofajkarski każą Cię zaręczyć, że nie oni, ale przy tem, że im mniej gawędy, tem i dla nich lepiej. Zawczoraj 8-go Krucyfiksus i kontent wyjechał do Chatauneuf le rouge près d’Aix. Tam do stycznia bawi w styczniu wraca; melodie Ci tu łączę — więcej ich nie ma. Śliczny wiersz francuski przez Lesguillon wyszedł, którego pierwsza część kończy się l’ordre regne à V... a druga l’ordre regne à hôtel Praslin514. Dostań, jeśli możesz — kartka tylko jedna, a wiersz siły pełen. Zwie się L’Echo du Ciel515, a motto: A Domino factum est istud516. Ogromnie wraził mi się ten wiersz w nerwy. Vado wciąż 8 Chaussée d’Antin. Choruje często. August w Suchej koło Kałuszyna. Ja zaś aerumnarum plenus, mający za chwilę wpaść między Romcia, Aleksandra, Adasia itd., itd.; niepewny, co uczynię, gdzie się udam — kiedy wrócę — bardziej koczujący, niż ten Arab, do tego wcale niezdrów, womitami wciąż prześladowan. Odpisz mi natychmiast — masz czas, bo pewno tylko dzień jeden list idzie. Słyszę, że Cię żenić zamyślają — pamiętaj rozważyć rozważnie! Bóg Cię strzeż i ubłogosławiaj. Ventury kazanie o O’Connellu dziarskie — i dobrze Jełow. przełożył. Kartka 93 pełna mniszej energii. Odpisz zaraz!
Twój na zawsze Heidelberski