286. Do Augusta Cieszkowskiego
1848, Rzym, 2 marca
Mój drogi Ty! List Twój z przebrzydłego mi dnia urodzin mych odebrałem. Dzięki Ci drogi! Nie mam sił już do odpisywania na wszystko, co mi piszesz, bo wszystko mnie się tyczy, a jam obmierzł sobie samemu. Okropnie mi choro, Auguście. Nie lękaj się! W życiu nikomu złego nie zrobię umyślnego, ale też nie mogę nie czuć, jak czuję w chwili, w której czuję. Płacz nade mną, bo ze mnie mógł być posąg paryjski564, a jest gruz i ruina, a jest ból i rozdarcie, a będzie wkrótce nic! Wolę o czem innem, Auguście mój drogi! Żebyś wiedział, jak mi trudno litery te budować! Jak mularz cegły nosi na 5-te piętro, tak ja te litery. Palce skaczą, nogi skaczą pod stolikiem, mózg chyba mięknieje. Ah, trudno, trudno mi pisać.
Chcę ci opowiedzieć co się stało z Adamem. Makryna go zwyciężyła. W łzach i krzykach padł naprzód przed jej jednem westchnieniem, ale jeszcze potem przez dni kilka bił się olbrzymio przeciwko wszelkiej oficjalności. Wreszcie do tego przyszło, że zgodził się na spowiedź przed karłem, Jełowickim księdzem — i kląkł ten posąg Mojżesza michał-anielski przed karłem, — a ryczał, spowiadając się, tak, że w gmachu całym go słychać było. Zawczoraj przez 3 godziny, wczoraj przez 4 się spowiadał. Wreszcie, oblan łzami, wstał, poddał się pod sąd oficjalnego kościoła i papieża, a karzeł Jełowicki dał mu rozgrzeszenie, mając już na to pełnomocnictwo papieskie; bo uważaj, z straszliwą herezją ów ksiądz miał do czynienia, gdyż ta herezja towiańska twierdzi, że Chrystus nie Bogiem przyszedł od Ojca na ziemię, ale się na ziemi dopiero wyrobił własną mocą duchową Bogiem, a wtedy dopiero poszedł do Ojca, i że każden człowiek może się Bogiem wybóstwić tak samo. Ksiądz Jełowicki to, co piszę, oznajmił dziś przytomnym na mszy u Makryny, i Eliza to słyszała. Ja zaś, sądząc z urywkowych słów Adama, myślę, że oni myślą, że przyszedł Bogiem już od Ojca, i synem i 2-gą osobą Trójcy, lecz że, skoro przyjął ludzkość, poddał się po bosku, to jest absolutnie i szczerze pod jej wszystkie warunki, więc zapomniał koniecznie o swej przeszłości wiekuistej i na ziemi, bywszy i będąc Bogiem jeszcze do tego i własną pracą duchową, walkami, zasługą stał się Bogiem. Więc znów absolutnie Bogiem jest i wtedy wrócił do Ojca. Ja myślę, że oni tak pojmowali. Lecz Jełowicki oświadczył dziś, że tak, jak stoi wyżej.
Pamiętaj, drogi, że dziś koniecznie trzeba wiedzieć, kto był Chrystus, trzeba dostąpić zupełnej wiedzy o Chrystusie. Trzeba jasno, jak na dłoni, wykazać obie strony bóstwa i człowieczeństwa w Nim, a wtedy ono trzecie zaraz wybłyśnie. Dotąd misterium było to pogodzenie obojej natury. Dziś misterium musi się w światło zamienić, ale i to pamiętaj, że nie wolno, jak oficjalni565, li bóstwo tylko ogłaszać — i nie wolno, jak towiańczycy (według Jełowickiego), li człowieczeństwo; trza w harmonii oboje! Pojmujesz, do czego dążę? Gdzie brak, chcę odbrakczyć. Do kogo przemawiam w tej chwili? Bo, widzisz, cała ta walka tutejsza pana Adama z Makryny potęgą, nabytą przez męczeństwo, i z oficjalnymi wiele mnie ciekawych nauczyła rzeczy. Nauczyła, że w istocie jest świat mistycyzmu, w którym zdarza się, iż mogą się zetrzeć potęgi duchowe. Czemuż tak drżała Makryna na imię Towiańskiego? Czemu, prosta i niewiedna, czuła, że niesłychana moc w tym człowieku, ale zwodna i mająca uwieść wielu? Czemu jej westchnienie przeszyło od razu serce Adama? Czemu on, taki tyran i niewolnik, zmiękł tak? Towiański, to metoda tatarska w nowej Hierozolimie, to 93-ci rok, wprowadzający równość, braterstwo, chwałę. Moralnie zdaje mi się, że tem jest Towiański, ale niezawodnie ogromnie potężny. Wszystko co w Ojcze naszu, odnajdywałem w nim, w rozmowach z Adamem, ale przy tem ciągłe omarostwo566, nic wspólnego z Duchem ś[wię]tym nie mające, bicz i kajdany jezuicką musztrę Iwana Groźnego (do którego Stefan Batory pisał jeszcze: „Ty Boże moskiewski, jak się tam podłym poddanym każesz nazywać”) — w sferach najświętszych, najwyższych ideał — i stąd poemat ów Króla-Ducha!
Otóż ta niewola, przychodząca oznajmiać wolność, tak, jak politycznie od 93 r. cofnęła wszędzie wolność, aż pod łapy Guizotowe ją na ostatku poddając, tak samo i w teozoficznych okręgach upadła teraz, w osobie Adama, przed kościołem! Na pomieszanie jej stało się jej, że Jełowicki ksiądz ją skuł do konfesjonału swego i rozgrzeszył, i mógł ją rozgrzeszyć — i miał prawo — i trzeba było tego, bo niezawodnie przed Bogiem, choć Ludwik 18-ty, to więcej wart, niż Robespierre. Rozumiesz Ty, Auguście, ciąg moich idei? Może ciemny, bom biedny i skołatan, a chciałbym, byś pojął doskonale, co mówię i czego chcę. Że duchy ludzkie pełne przeczucia i magnetyzmu cudownego jakiegoś, o tem przekonałem się bardziej, niż kiedykolwiek. Takoż i o tem, że nigdzie i nigdy dobra złem, wolności niewolą nie sposób wprowadzać. Tylko światłem światło, tylko miłość miłością.
Możesz Ty sobie wystawić, o Auguście, ból olbrzyma tego u stóp tego karła! Aż ryczał, powiadam Ci. Ależ oczywiście nie karzeł podbił olbrzyma. Karzeł tylko dopełnił nad nim ceremonii. Co go podbiło, to potęga niewieścia prostej szlachcianki polskiej, co stała się świętą i pełną widzeń i proroctwa za pomocą poniesionego męczeństwa. Towiańszczyzna prawowierna zbiła towiańszczyznę extra muros567. A, wiesz, dziwna to mniszka! Rusza się wolna, jak dech stworzenny, nic a nic pedanckiego w niej. Naród tak ściśle spojon z religią, że jedno stanowią. W każdej chwili natchnienie, a w innych, nienatchnionych, dowcip i rozsądek Paska. Dziwne! Wyobraź sobie Paska i aniołów — i zlej razem, otocz Paska Nową Hierozolimą i zrób, by Pasek się wnowozhierozolimił — a będziesz miał Makrynę. Więc pierwiastek szlachecki polski w Nowej Hierozolimie obalił do stóp swych pierwiastek moskiewski w tejże! Pojmujesz? Samem Makryny nie oglądał, ale Eliza tam co dzień, od kiedy w Rzymie jest, bywa, więc wiem do najdrobniejszego szczegółu i doskonale mogę ocenić tę postać. Taką jest, jaką Ci ją przedstawiłem. Naturalne w niej te przeczucia i potęgi duchów wysoko wyświęconych, o których sztuczne nabycie starają się towiańczycy. Bronią ich własną ich zbiła! Jednak nie widziałem po tej spowiedzi dotąd pana Adama i tylko mówię z usłyszanego.
Nie wiem też, o tej chwili co się dzieje w Babilonie568. 22-go zaczął się rozruch569. Kto przemógł? Więc Ty o tej godzinie już tam, i nazad za miesiąc jedziesz do Księstwa. Żal mi, że Grab. niepięknie się spisał. Nikomu ani pisnę; żal mi wszystkich, wszystkich. Ah, kto dotrzyma, ten wybrany, bo dni straszliwe, bo ziemia sroga na dzieci swe, bo obrzydliwość spustoszenia moralnego już się zaczęła, szczególnie w Księstwie. Piszę na ręce Konstantego. Zapłacisz mu franka lub dwa za list ten, bo nie chcę poste restante pisać do Ciebie; wiem, co to za męka.
Sorr.570 trochę lepiej było; nożem go mi nie rozdzieraj, proszę Cię o to duchem całym, nie puszczaj słóweczek, na nic nie przydatnych, sztylecików, o których sam nie wiesz, a które wrzynają się w serce. Piszże mi, jaka całkowita morale de la fable571. — Jużci koniecznem mi poznanie, dowiedzenie się o tej moralności. Wojewoda tu, tetryczeje coraz bardziej, tak jak ja. Wszystko, co tu się przydarzyło, wygląda na cud Ducha św[ięte]go, rozpoczynający się w okręgach politycznych. Tyle konstytucyj od razu, a tylko kilka kropel krwi! Lecz co dalej będzie? Ja Ci powiem. Bóg zabrał się do sądu już i będzie sądził świat i wiek ten. Wcześniej czy później, wojną powszechną odmłodnieje wszystko, tak, odmłodnieje, ale po wielu obrzydliwościach. Czuję nerwami, że idzie na epokę sąd. W tej chwili od karnawału całe piszczy korso; jeszcze cukiereczkami i kwiatkami rzuca lud rzymski, jeszcze, jeszcze! Ostatnie cukierki! Ostatnie kwiateczki!
Widzieć bym pragnął Cię ogromnie, o mój drogi, drogi, drogi Auguście! Pisać mi tak trudno! Już cały pierwszy tom572 u mnie. Dobrze! — Ale błagam Cię, a jeśli trza, na kolanach, byś skupił ducha i zaczął rozmyślać, a rozmyślać o Chrystusie — bo, czego w pierwszym tomie nie ma, to konieczność, by w następnych się znalazło. Więc myśl, a, myśląc, proś Veni Creator — tylko proś, nie wrzeszcz, jak Adam, co myśli, że można nastajaszczo mówić do Boga. Proś i módl się o jasną myśl pod tym względem — i wymódl!