Będę Cię prosił, byś mi przywiózł gazety polskie od 1-go oktobra do Baden.
307. Do Augusta Cieszkowskiego
1848, Bad-Baden, 8 decembra
Mój drogi Ty! Com życzył z głębi ducha dla Ciebie, spełnionem jest. Jużeś nie poseł623. — Dzięki Bogu wszechmiłosiernemu! Teraz pamiętaj, na czele Ligi624 stawaj, schwyć władzę silną dłonią, nie pochlebiaj demagogicznościom, nie dozwalaj mów i przechwałek i głupich wrzasków, ale czyń i prowadź i stwórz potęgę, lecz nie rozhuzdaną, owszem, ohuzdaną! A niemieckie Sejmy i głupie linki625, parodie dawnych, tęgich, choć piekielnych, porzuć! Widzisz sam — prócz energii mordu, nie ma innej w tem stronnictwie! Także i tego się naucz, drogi, jak to w politycznych sprawach nie należy wierzyć chwilowemu wzruszeniu, błyskowi wieczornych świec czy lamp, odbitemu na kilku bagnetach, i wrzaskom kilkudziesięciu demagogów, podatków odmowę głosujących626, w zapale, który to zapał nie miał podstaw w narodzie i nic nie sprawił. Wyszedłszy z tego zgromadzenia, myślałeś, Auguście mój drogi, żeś 1/290-tą całości tej olbrzymiej, która przemieniła w jednej godzinie światów postać i dobrała się nieśmiertelnej chwały. Takeś Ty czuł, myślał, sądził, a ja tymczasem czułem, myślałem, sądziłem, że to było błazeństwem albo wścieklizną; pierwszem, jeśli się nie opierało na oburzeniu tak powszechnem, że nazajutrz tron w drobne rozłaman kawałki padał na podłogę potsdamską; drugą, jeśli następowało takie oburzenie i taki rozkład społeczny, bo w tej chwili byłby się taki ruch skończył na rzeziach i mordach i komuniźmie, z których trzeba by znów mozolnie się wydobywać i łatać — więc znów strata czasu i strata życia dla tysiąców, czci dla bardzo wielu.
Zatem ani błazeństwu drugi raz nie zaufaj, ani wścieklizny nie admiruj! Exemplo monitus627 a, teraz porzucaj linki, porzucaj! Bóg chciał Ci dać naukę; na kurs nieszkodliwy, pełen przestróg i przerażeń, ale jednak nie niebezpieczeństw istotnych, Cię posłać, byś wymiarkował, że między ludźmi a ludzkością przepaść jeszcze, że między wrzaskami a czynem przepaść jeszcze, i że w końcu końców te linki, to szuja, to błazny, to tchórze, to i smarkacze nawet! Jeden tylko śród tych wszystkich byłeś człowiekiem i duchem. Nauczże się, Auguście, naucz i nie bądź uparty! Bo Bóg raz tylko takie nauki dawa, raz tylko pozwala człowiekowi tak gracko się wywinąć z takiej plątaniny, a potem go już puszcza, bo ma go za nauczonego i doświadczonego. Biada jemu, jeśli tak nie jest!
Twój ojciec i chory i smutny. Pisze do Ciebie inaczej, niż czuje, bo Cię nie chce ranić. Jeden tylko człowiek, co Ci prawdę mówi zupełną, to ja!
Co chwila na Jerzego czekam. Do Nicei aż po obiorze prezesa628 pojadę, nie wpierw. Odpisz tu, a jeśli możesz, przyjedź, odpocznij, wytchnij! Gdzie Pius IX? Zniknął — ani słychu629. Ściskam Cię i Bogu dziękuję raz jeszcze, żeś rozwiązany!
Twój na zawsze Z.
Czyś już dał te 600 fr.? Gdzie Ci je odesłać? Proszę Cię, odpowiedz!